Jak się robi Szczęście?

3

Kupuję i czytam stosunkowo dużo książek. Przy wyborze najczęściej sugeruję się autorem, przeczytaną recenzją w prasie, a także tematyką, która aktualnie zaprząta mi głowę. W przypadku „100 happydays” mój wzrok przykuł…uwaga!…wstęp. Czy mógłby być bardziej intrygujący? Oceńcie sami: 

” Książkę dedykuję brazylijskim napastnikom,  którzy uprowadzili mnie w Sao Paulo dnia 89. Gdybyście byli szczęśliwi, nigdy byście tego nie zrobili. A ponieważ ja szczęśliwy jestem, wybaczam Wam”

Po raz kolejny o książce usłyszałam w trakcie przypadkowej rozmowy, kiedy ubolewając nad anachronicznym systemem edukacji,  któremu nie mając alternatywy – niedługo z żalem oddamy nasze Dzieci, moja rozmówczyni zasugerowała, że jest ktoś kto w ciekawy sposób porusza tą tematykę w swoich publikacjach.

Z Mateuszem Grzesiakiem bo o Nim mowa, chyba tak już jest…kto raz natknie się na Jego osobę, ten prędzej lub pózniej ale będzie chciał się zanurzyć w jego myślach i poznać bliżej co chce nam przekazać. Ten Człowiek nie bez powodu został okrzyknięty jednym z najpopularniejszych coachów w Polsce, jest trenerem i świetnym psychologiem ale przede wszystkim bardzo inspirującym człowiekiem, który z powodzeniem porywa tłumy na swoich licznych wystąpieniach także poza granicami naszego kraju.

„100 happydays, czyli jak się robi szczęście w 100 dni”

„100 happydays” to pozycja doskonała na letnie refleksje. Czyta się ją lekko i przyjemnie – pisana jest językiem bardzo obrazowym przez co zapadającym w pamięć czytelnika. Autor jednocześnie unika w niej populistycznych haseł, uwiarygodniając przesłanie publikacji licznymi przykładami z własnego życia. Znajdują się tu wspomnienia, zapiski, historie i zdjęcia. A każdy rozdział to codzienna szuflada z napisem „szczęście”. W ciągu 100 dni autor odkrył dokładnie sto powodów do bycia szczęśliwym człowiekiem. Motywy są różne, bardziej i mniej oczywiste. Zadziwiająca to czasem optyka. Szczęście dla Grzesiaka to między innymi: rozumieć, prosić i dostawać pomoc, wracać do domu, wolna niedziela czy możliwość bycia sobą!

Autor walczy z mentalnością Polaków i silnie zakorzenioną w nich kulturą romantyczną. Nakłania do tworzenia sytuacji, pozwalających czuć się szczęśliwie. Nie prawdą jest, że rzeczy same się dzieją. Grzesiak nakłania do „wzięcia sprawy w swoje ręce” i znalezieniu indywidualnej strategii na własną osobę.

Jak się robi szczęście?

Lubię sięgać po książki mające realny wpływ na moje podejście do świata. Grzesiak sprawił, że zaczęłam analizować swoje refleksje. Uświadomił mi jak ważna jest codzienna selekcja przyjmowanych wiadomości. Opisuje pojęcie „user generated content” i jego bezpośredni wpływ na nasze codzienne samopoczucie. Twierdzi, że

„Szczęście się nie przydarza – jest wynikiem filtrowania rzeczywistości”

A dzięki temu, że sam Grzesiak skupia się głównie na pozytywnych sytuacjach i dostrzega je „Tu i Teraz” jest szczęśliwym człowiekiem. Książka jest jak przyjacielskie, nienachalne poklepanie po ramieniu. Czuję, że pozwoli niejednemu z Was ponownie uśmiechnąć się do życia. Mamy wiele powodów do szczęścia i radości, tylko nie każdy o tym wie. Tego – na szczęście – można się nauczyć!

100-happy-days-grzesiak

Polecam !

 

3 KOMENTARZE

  1. Jeśli mogę także wypowiedzieć się… Już sam tytuł mnie nie przekonuje- szczęście w 100 dni. To takie proste i banalne, dlatego człowiek sięga po taką pozycję, która obiecuje mu niemal złote góry w ok 3 miesiące. Tego typu książekjest dziś multum na półkach. Obiecują nam jak być szczęśliwszymi, jak układać swoje życie. Kiedyś tego nie było. Czy człowiek był mniej szczęśliwy? Myślę, że nie. Kiedyś spędzało się więcej czasu z bliskimi i tu tkwi cały szkopuł. Dziś zapychamy sobie pustkę książkami, które często po niedługiej chwili zbierają kurz na naszych półkach. Są tylko łupem pisarzy i wydawców, ale czy czynią nas szczęśliwszymi?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ