Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić opinią o genialnym filmie Marka Koterskiego „7 uczuć – Wszyscy jesteśmy źle wychowani.” Dawno żadna produkcja nie wzbudziła we mnie tyle emocji, wspomnień i przemyśleń. Polecam absolutnie każdemu! Film jest emitowany we wszystkich kinach w Polsce do połowy listopada. Kino obowiązkowe tej jesieni!

„Dzień Świra” po raz pierwszy obejrzałam w wieku 16 lat. Pamiętam jak na lekcji Informatyki w szkole, puszczaliśmy sobie pierwsze video na Youtubie, sceny z powtarzaniem angielskiego, szybko stały się kultowe. A potem obejrzałam go w całości jeszcze raz…a potem znów i kilka razy ponownie…Okazało się, że film komedią nie jest, a wręcz swego czasu zaczął doprowadzać mnie do łez. O tym jak wielki wpływ wywarła na mnie postać Miauczyńskiego napisałam nawet na maturze z języka polskiego. Zawsze intrygowało mnie jakie zdarzenia w życiu człowieka – sprawiają, że dopada go malkontenctwo, drobiazgowość czy przesadny egoizm, wstręt do innych…do świata. Co kryje się za maską człowieka skoncentrowanego wyłącznie na sobie i swoich natręctwach. I kiedy przychodzi ten moment w życiu, w którym zewsząd widzimy już tylko czerń?

W filmie 7 uczuć Marka Kotarskiego znowu spotykamy się z Adasiem Miauczyńskim. Tym razem cofamy się do jego dzieciństwa, żeby w genialny sposób zrozumieć: Jak okres dziecięcy i wczesnoszkolny wpływa na jego późniejsze życie. Spędzamy w dzieciństwie 5000 dni, a z tego pamiętamy wyłącznie 400 godzin, co daje nam zaledwie 1 miesiąc zapamiętanych historii… Czasem czuliśmy ZŁOŚĆ, walił nam się cały świat na głowę i żaden dorosły nas nie rozumiał, ba często nawet ze STRACHU baliśmy się zwierzyć ze swoich trosk! Ogarniało nas POCZUCIE WINY i WSTYDU, że nie jesteśmy tacy jakby tego oczekiwali najbliżsi. W tym wszystkim niejednokrotnie byliśmy SAMOTNI i SMUTNI…Choć bywały też dni RADOSNE! Kiedy na przykład potrafiliśmy w końcu na pamięć wszystkie dopływy Nilu, o które tak bardzo i konkretnie wciąż dopytuje nauczyciel geografii – jeden z bohaterów filmu.

Koterski bez pardonu punktuje absurdy polskiej szkoły – któż z nas do dziś nie ma zakodowanych w głowie bezużytecznych formułek wyuczonych jedynie na potrzeby kulawego systemu?! Wychowania opartego na zawstydzaniu: „Nie maż się, co ty, baba jesteś?”. Właśnie o tym – co z nami robi dzieciństwo – jest ten film. Jakie ślady w nas pozostawia, kiedy lądując jak filmowy bohater u terapeuty, który głosem Krystyny Czubówny radzi nam „abyśmy byli sobą”, a my właśnie tego nie chcemy, bo siebie nie lubimy wcale.

Czy znacie treść piosenki zespołu Turbo pt. „Dorosłe dzieci”? Ona świetnie współgra z przesłaniem płynącym z filmu 7 uczuć. Wokalista Grzegorz Kupczyk kpi w niej z wykutych w szkole na pamięć „regułek i dat”, wyrażając jednocześnie żal, że jego pokolenia nikt tak naprawdę nie nauczył najważniejszego: jak – żyć?! Z podobnym rozczarowaniem mierzy się Miauczyński, który odkrywa, że psychologowie wyłonili siedem podstawowych uczuć pozwalających opisać ludzki nastrój, a więc w pewnym sensie również i zapanować nad nim. Sfrustrowany straconym czasem bohater ze zdumieniem odkrywa , że świadome przeżywanie emocji jest sztuką trudniejszą od zapamiętania dopływów Nilu, którymi był katowany na lekcjach geografii.

Będąc rodzicem nie da się tego filmu odebrać jednowymiarowo. Z jednej strony przewijają nam się sceny z różnych etapów naszego życia: wspomnienia, smutki, poczucie wstydu…Tu każdy bez wyjątku i najzwyczajniej w życiu – zobaczy siebie….a z drugiej myślimy o naszych dzieciach i wciąż nasuwa się nam dręczące pytanie: jak nasze wychowanie wpłynie na ich dorosłe życie? Mnie po obejrzeniu tego filmu jest słodko-gorzko. Bo jak mówi na koniec terapeutka do Miauczyńskiego: „To dobrze, że wiesz co czujesz”. 

I tak to prawda – WSZYSCY JESTEŚMY ŹLE WYCHOWANI!