Niedawno upłynęło 40 lat od ukazania pierwszego wydania „Sztuki Kochania” Michaliny Wisłockiej. Pozycji książkowej, która została sprzedana w przeszło 7 mln egzemplarzy, czyli tyle co Biblii i Pana Tadeusza łącznie lub całej trylogii Sienkiewicza razem wziętej! To oznacza, że czerwona okładka znana jest każdemu z nas. A jeśli nie mieliśmy jej w rękach fizycznie, to z pewnością słyszeliśmy mniej lub więcej o intrygującej autorce…

Moja mama (choć cudowna pod każdym względem) nigdy nie rozmawiała ze mną na „dziwne tematy” na literkę „s”. Do książki sięgnęłam po raz pierwszy z ciekawości i było to w wieku nastoletnim. W domu ten temat długo należał do tabu. Tak bardzo, że Mama zmieniała kanał w trakcie scen pocałunków, a gdy w telewizji pojawiła się pierwsza reklama „always ze skrzydełkami”, skomentowała to „obrzydliwą-przesadą”. Pamiętam gdy kiedyś, zapytałam ją o pierwszą miłość i zawstydzona sprowadziła związek do „koleżeństwa”. Dziś naturalnie żartujemy sobie ze wszystkich kłopotliwych tematów wychowawczych jednak z perspektywy czasu obie wiemy, że nie była gotowa. Obiecałam sobie, że nigdy nie będę nazbyt pruderyjna szczególnie w stosunku do dzieci.

Pruderia to jeden z największych paradoksów naszych czasów: niby żyjemy w epoce wszechdostępnych źródeł informacji, przemocy, okrutnych gier komputerowych, na których widok nikt już nikomu nie zakrywa oczu, niby wszystko co zakazane juz dawno zostało pokazane a jednocześnie nie potrafimy otwarcie opowiadać o najpiękniejszym uczuciu tego świata jakim jest miłość. Nie mieści mi się w głowie, że szkoły wciąż nie zadbały o rzetelny i odpowiedni poziom edukacji seksualnej. Chcemy wprowadzić obowiązkowy przedmiot z zakresu nauki gry w szachy, tymczasem 10% ogółu ciąż w Polsce dotyczy właśnie nieletnich.

Myślę, sobie że nie przez przypadek „Szuka kochania” właśnie teraz doczekała się ekranizacji. Prawdziwy kubeł zimnej wody dla wszystkich deprecjonujących rolę kobiet. Bo „Sztuka Kochania” to film także o silnej kobiecie-pionierce , która poprzez swą determinację sięgnęła po niemożliwe i jedną wydaną książką – wyprowadziła na prostą, poziom wiedzy seksualnej Polaków wprost ze wczesnego średniowiecza.

Po czterdziestu latach od pierwszego wydania, większość obserwacji Wisłockiej jest w dalszym ciągu zaskakująco aktualna. Autorka wiele stron poświęca zmysłom: ubolewa nad zanikiem pięknej sztuki pisania listów, pobudzania wyobraźni i kokieterii potrzebnej w związkach. Mówi wprost o tym, że „Pośpiech jest w miłości niewybaczalny”, „Nie ma kobiet zimnych, są tylko nierozbudzone”. A w całej lekturze dąży do zasadniczego przesłania: sfery cielesnej nie da się oddzielić od sfery emocjonalnej! O czym pisze wprost: „W małżeństwie to nie zbliżenia są najważniejsze, tylko żeby napić się herbaty i porozmawiać”…bo sztuka kochania trwa 24 h / dobę również poprzez uśmiech, szacunek, bliskość, wsparcie i zrozumienie…

Obejrzałam kilka wywiadów z aktorami pracującymi na planie filmu. Wielu z nich mniej lub bardziej otwarcie przyznało, że scenariusz wpłynął niezaprzeczalnie na ich życie prywatne, w skutek czego uczynili gigantyczny krok do przodu związany ze śmiałością i umiejętnością dialogu na „te tematy”. Po premierze filmu myślę, że o to też głównie chodziło samej Wisłockiej abyśmy potrafili najzwyczajniej w życiu otwarcie ze sobą rozmawiać…

ladyofthehouse

Na kilka miesięcy przed premierą filmu media obiegła akcja „Kochanie to sztuka”, której celem było ośmielenie społeczeństwa do odważnego dialogu. Poprzez serię filmów znani aktorzy i dziennikarze pokazywali jak ubrać w słowa niełatwe dla większości z nas wyznania. Wybrałam kilka z nich, jakkolwiek nie wydawały by się Wam banalne na pierwszy „rzut oka”, uważam że ta akcja niesie za sobą jak najbardziej większy sens:

kampania-spoleczna-kochanie-to-sztuka

kampania-spoleczna-kochanie-to-sztuka (2)

kampania-spoleczna-kochanie-to-sztuka (1)

Może zbliżające się Walentynki staną się dobra okazją do szczerego dialogu? Tego Wam życzę! A o tym jak przygotować się na Walentynkową randkę dowiecie się z najbliższych wpisów:

 

 

 

 

fot. Piotr Ratuszyński