Spotkanie w realu-Lubię to!

16
ladyofthehouse
Czy zastanawialiście się kiedyś do kogo wykonalibyście pierwszy telefon (zaraz po partnerze) gdybyście czuli się zle, chcieli z kimś porozmawiać lub zwyczajnie mieli ochotę „wyskoczyć” do kina? Jeśli znacie odpowiedz na to pytanie – to połowa sukcesu! Kolejna część zagadki brzmi: „Która z tych osób, odpowie w każdej sytuacji: Tak! Jasne! Czekam! Już jadę! Możesz na mnie liczyć!?

Jestem szczęściarą-należę do pokolenia 86′ jednego z ostatnich pamiętających życie przed erą internetu. Kiedy przyjaciele ze szkoły odwiedzali mnie w domu, bez wcześniejszego ustalenia daty i godziny. A gdy dzwonił domowy telefon z ciekawością biegłam odebrać, żeby dowiedzieć się kto tam? O sympatii  i popularności, świadczyła ilość zgromadzonych koleżanek przy trzepaku. Gdy zaś było mi zle, zamiast 100 „lajków” pod smutnym, depresyjnym postem na tablicy facebooka – dzwonił dzwonek do drzwi, a na wycieraczce czekała mleczna czekolada.

Na moim prywatnym profilu facebook’a mam ponad 700 znajomych. Znam wszystkich. Są to relacje jeszcze z podstawówki, z liceum, ze studiów, wreszcie znajomi  związani z moją pracą (nieco ponad 100 w przeciągu ostatniego roku). Kiedy jednak miesiąc temu, mierzyliśmy się z rodzinnym smutkiem, z tych wszystkich siedmiuset siedemdziesięciu dziewięciu osób – zadzwoniły cztery z zapytaniem czy mogą jakoś pomóc…

Trudno dzisiaj o prawdziwych przyjaciół…praca, obowiązki, zajęcia Dzieci, nasze zajęcia…mamy wrażenie, że jeśli nasz kalendarz nie jest wypełniony po brzegi to coś kuleje, wszak musimy być tacy aktywni, wszechstronni i w pełni gotowości. A potem przychodzi weekend i choć chciałoby się rzec: „gość w dom, Bóg w dom” to zmęczenie siłą rzeczy bierze górę….zataczamy koło.

Mamy taką grupę starych, sprawdzonych i niezawodnych znajomych, z którymi bardzo się lubimy. bez których nie odbył się żaden z naszych przełomowych momentów życia: zaręczyny, ślub, narodziny Dzieci, nasze urodziny…i bez których nie wyobrażam sobie kolejnych ważnych okazji… Tylko, żeby tak było, to relacje należy stale pielęgnować a my w ciągu ostatniego roku, kiedy nie przestawaliśmy wraz z Piotrem pracować, bardzo zaniedbaliśmy spotkania towarzyskie i tym samym prawdziwe relacje przyjacielskie.

Postanowiliśmy nadrobić zaległości i odtąd chociaż jeden weekend w miesiącu przeznaczyć na spotkanie w gronie znajomych! Na dobry początek naszego postanowienia – zorganizowaliśmy wyjątkowy wieczór, zapraszając do domu, prawdziwego specjalistę od sushi, który w trakcie kilku godzin zaznajamiał nas z tą jakże wymagająca sztuką. Oprócz pysznej degustacji, wspaniale było pożartować i usłyszeć „oczy w oczy” co u kogo słychać. Ten wieczór przypomniał mi jak istotne jest otaczanie się życzliwym gronem i dbanie o relacje jakże ważnych przyjaciół!

aaaaaaaaaaaladyofthehouse

ladyofthehouse

ladyofthehouse

ladyofthehouse

ladyofthehouseladyofthehouseladyofthehouse

Wy również możecie w najbliższym czasie wziąć udział w spotkaniu #niedozastąpienia i spędzić dobę w fantastycznym hotelu SPA, w którym na miejscu czeka Was moc niespodzianek!

Wystarczy, że odwiedzicie Funpage TANTUM VERDE  i wezmiecie udział w wyjątkowym konkursie! 

Więcej o kampanii Tantum Verde i Spotkaniu #niedozastąpienia: TUTAJ

Z CAŁYCH SIŁ TRZYMAM KCIUKI ZA MOICH CZYTELNIKÓW!!!!

 

16 KOMENTARZE

  1. jestem z rocznika nieco starszego od Ciebie, ot bagatelka kilka latek 😉 w moim dzieciństwie zamawiało się telefony za miejscowe i potem były długie godziny oczekiwania na rozmowę z babcią, dziadkiem… ech te czasy minęły ale chyba dobrze. Nie było komórek, internetu. Wszyscy spotykali się przypadkiem, bez wstępnego umawiania. Dziś troszkę jest inaczej. Ale jak miło powspominać, spotkać się w przyjaznym gronie.
    p.s. sukienka fantastyczna

  2. Też mój rocznik, zresztą znamy się ze studiów 🙂 sama również pielęgnuje przyjaźnie i regularnie się spotykamy ze znajomymi. Nawet mamy wspólnych bo na zdjęciu widzę Jazgara 🙂 pozdrawiam

  3. Gosiu, super wpis 🙂 I jaki prawdziwy. Choć…
    Choć fakt, że chyba jestem tylko rok od Ciebie młodsza więc też należę do grupy osób bez telefonów komórkowych, a nawet przez długi czas bez telefonu bo to zależało kiedy kable położyła telekomunikacja (a zrobiła to późno wiec raczej na pocztę do sąsiedniej wioski się nie jeździło by zadzwonić i się umówić z koleżankami). Jednak u mnie te spotkania były mocno ograniczone, bo niewiele osób chciało się spotykać z córką ich nauczyciela matematyki… Teraz niewielu o tym pamięta łatwiej nam się rozmawia niż wtedy.
    Prawda jest taka, że przejmuję się i martwię gdy wiem że komuś ze znajomych (bądź komuś ważnemu dla moich znajomych) dzieje się coś nie tak choć nie zawsze umiem to okazać. Należę do osób które chętnie wysłuchają jak mogą to pomogą, ale w sytuacjach gdy ktoś chce mi to powiedzieć – jest nie raz we mnie obawa, że ci co wydają mi się tylko zwykłymi znajomymi mogli by odebrać moje pytanie jako zwykłą ludzką ciekawość a nie troskę. Myślę że z powodu pewnego rodzaju nieśmiałości z którą walczę w sobie jakaś zasada we mnie tkwi: Jesteś wolny jak chcesz mi powiedzieć to powiedz – wysłucham, ale nie chcę żebyś czuł, że się narzucam.
    Sama jestem bardzo zaskoczona ilu mam przyjaciół na których mogę liczyć w trudnościach. Pokazują to m. in. sytuacje gdy potrzebuję jakiegoś noclegu bądź zagospodarowaniu czasu w Warszawie, Krakowie, Kaliszu… Pamiętam ile osób się martwiło, zapewniało o modlitwie, odzywało się by spytać o efekty rozmów kwalifikacyjnych, a nawet szukało mi pracy kiedy byłam bezrobotna. Tak jest spora grupa osób do której w trudnościach mogę napisać czy powiedzieć, że potrzebuję wsparcia. Fakt, że niestety nie mam męża i dzieci, ale też staram się żyć intensywnie i często narzekam na brak czasu. Jednak na informację, że ktoś potrzebuje rozmowy ze mną staram się znaleźć czas na spotkanie pomimo braku czasu i zmęczenia. Ostatnio też robię sobie postanowienia, czy na adwent czy w Wielkim Poście, że muszę porealizować te poobiecywane kawki podczas przypadkowych spotkań znajomych na mieście.

    • Jolu w takim razie czapka z głów! Mną wciąż targają wyrzuty sumienia, że mogłabym częściej i bardziej intensywnie spotykać się ze swoimi przyjaciółmi. ..podobnie do Ciebie również nie brakuje mi postanowień;)

      • Oj tak mogłybyśmy się kiedyś spotkać 🙂
        Ale często też mam poczucie, że przy tak dużej ilości znajomych wielu może czuć się zaniedbanych. Ale cieszę się z tego bogactwa jakim są moi przyjaciele, nawet jak się rzadko spotykamy 🙂

  4. Jestem trochę starsza od Ciebie ale bardzo często wracam pamięcią do tamtych lat bo brakuje mi ich niestety…Teraz owszem mam swoich super znajomych z którymi się spotykamy ale reszta pewnie odejdzie w zapomnienie jeżeli sama nie zrobię pierwszego kroku i nie zadzwonię. Wszyscy mają tel i internet ale zeby sie odezwac to ciężko. Dawniej w naszym domu drzwi się nie zamykaly, tylu znajomych przychodziło bez wcześniejszego umawiania się a teraz…nie tylko czas goni do przodu ale i my sami..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ