Czy zastanawialiście się kiedyś do kogo wykonalibyście pierwszy telefon (zaraz po partnerze) gdybyście czuli się zle, chcieli z kimś porozmawiać lub zwyczajnie mieli ochotę „wyskoczyć” do kina? Jeśli znacie odpowiedz na to pytanie – to połowa sukcesu! Kolejna część zagadki brzmi: „Która z tych osób, odpowie w każdej sytuacji: Tak! Jasne! Czekam! Już jadę! Możesz na mnie liczyć!?

Jestem szczęściarą-należę do pokolenia 86′ jednego z ostatnich pamiętających życie przed erą internetu. Kiedy przyjaciele ze szkoły odwiedzali mnie w domu, bez wcześniejszego ustalenia daty i godziny. A gdy dzwonił domowy telefon z ciekawością biegłam odebrać, żeby dowiedzieć się kto tam? O sympatii  i popularności, świadczyła ilość zgromadzonych koleżanek przy trzepaku. Gdy zaś było mi zle, zamiast 100 „lajków” pod smutnym, depresyjnym postem na tablicy facebooka – dzwonił dzwonek do drzwi, a na wycieraczce czekała mleczna czekolada.

Na moim prywatnym profilu facebook’a mam ponad 700 znajomych. Znam wszystkich. Są to relacje jeszcze z podstawówki, z liceum, ze studiów, wreszcie znajomi  związani z moją pracą (nieco ponad 100 w przeciągu ostatniego roku). Kiedy jednak miesiąc temu, mierzyliśmy się z rodzinnym smutkiem, z tych wszystkich siedmiuset siedemdziesięciu dziewięciu osób – zadzwoniły cztery z zapytaniem czy mogą jakoś pomóc…

Trudno dzisiaj o prawdziwych przyjaciół…praca, obowiązki, zajęcia Dzieci, nasze zajęcia…mamy wrażenie, że jeśli nasz kalendarz nie jest wypełniony po brzegi to coś kuleje, wszak musimy być tacy aktywni, wszechstronni i w pełni gotowości. A potem przychodzi weekend i choć chciałoby się rzec: „gość w dom, Bóg w dom” to zmęczenie siłą rzeczy bierze górę….zataczamy koło.

Mamy taką grupę starych, sprawdzonych i niezawodnych znajomych, z którymi bardzo się lubimy. bez których nie odbył się żaden z naszych przełomowych momentów życia: zaręczyny, ślub, narodziny Dzieci, nasze urodziny…i bez których nie wyobrażam sobie kolejnych ważnych okazji… Tylko, żeby tak było, to relacje należy stale pielęgnować a my w ciągu ostatniego roku, kiedy nie przestawaliśmy wraz z Piotrem pracować, bardzo zaniedbaliśmy spotkania towarzyskie i tym samym prawdziwe relacje przyjacielskie.

Postanowiliśmy nadrobić zaległości i odtąd chociaż jeden weekend w miesiącu przeznaczyć na spotkanie w gronie znajomych! Na dobry początek naszego postanowienia – zorganizowaliśmy wyjątkowy wieczór, zapraszając do domu, prawdziwego specjalistę od sushi, który w trakcie kilku godzin zaznajamiał nas z tą jakże wymagająca sztuką. Oprócz pysznej degustacji, wspaniale było pożartować i usłyszeć „oczy w oczy” co u kogo słychać. Ten wieczór przypomniał mi jak istotne jest otaczanie się życzliwym gronem i dbanie o relacje jakże ważnych przyjaciół!

aaaaaaaaaaaladyofthehouse

ladyofthehouse

ladyofthehouse

ladyofthehouse

ladyofthehouseladyofthehouseladyofthehouse

Wy również możecie w najbliższym czasie wziąć udział w spotkaniu #niedozastąpienia i spędzić dobę w fantastycznym hotelu SPA, w którym na miejscu czeka Was moc niespodzianek!

Wystarczy, że odwiedzicie Funpage TANTUM VERDE  i wezmiecie udział w wyjątkowym konkursie! 

Więcej o kampanii Tantum Verde i Spotkaniu #niedozastąpienia: TUTAJ

Z CAŁYCH SIŁ TRZYMAM KCIUKI ZA MOICH CZYTELNIKÓW!!!!