Pierwszy dzwonek, pierwsza klasa, pierwszy apel i pierwsza Pani (nauczycielka od wszystkiego)…potem pierwsze przyjaźnie, pierwsze lekcje i pierwsze wrażenia…Pamiętam wszystko, jakby to było wczoraj! A przecież od chwili kiedy wzięłam moją przyjaciółkę Aśkę pod rękę i usiadłyśmy wspólnie w jednej ławce (a potem przesiedziałyśmy już tak razem do końca podstawówki) minęło blisko ćwierć wieku!!!

Nie wiem, czy bardziej dziwi mnie fakt, że od momentu kiedy z plecakiem większym od siebie maszerowałam ochoczo do szkoły minęło okrągłe 25 lat? Czy też świadomość, że oto czując się wciąż jak ta mała Małgośka z dwoma kucykami wtem okazałam się szczęśliwą posiadaczką dwójki Dzieci, w tym jedno właśnie rozpoczyna swoją przygodę szkolną?! Niech mnie ktoś uszczypnie! Albo przytuli! Albo jedno i drugie, bo ogarnia mnie dziwne i nieznane dotąd uczucie na „P” zwane dalej POWAGĄ. Otóż wiem, że nasze życie delikatnie ujmując nieco się zrewolucjonizuje: czeka nas systematyczność, planowanie i życie podporządkowane bardziej planom lekcji aniżeli spontaniczności…ale nie to „za mną” chodzi od kilku dni…. Nie martwią mnie też testy, klasówki czy pobudki nad ranem i dorastanie. Wiem też że moje Dziecko należy do kontaktowych i z pewnością poradzi sobie w wielkim, rozległym gmachu budynku szkolnego. Ktoś jednak w mojej obecności nadużywał ostatnio patetycznego określenia: „początek edukacji szkolnej” i przeszyło mnie to od środka czymś w rodzaju „gęsiej skórki” bo uświadomiłam sobie, że oto przyjdzie mi pełnić niezwykle ważną rolę, wejść w tzw. wyższy poziom rodzicielstwa w postaci tworzenia bazy, fundamentu na którym moje Dziecko zbuduje swoją przyszłość. I choć jakkolwiek na „P” POWAŻNIE by to nie zabrzmiało to wiem na swoim przykładzie jak wiele zależy właśnie od pierwszych dni i nauczania wczesnoszkolnego. Udany debiut to podstawa! Optymizm i wiara w rozpoczęcie ekscytującej przygody zwanej szkołą, będą potrafiły ponieść Dziecko jak na skrzydłach nawet, gdy pojawią się trudności. Tak też postanowiliśmy przedstawić to Wiktorowi! I zamiast powtarzać: „No Kochany skończą się przyjemności. Skończy się zabawa. Skończy się wszystko co lubiłeś do tej pory…Czas na naukę!”, mówimy raczej: „Zacznie się nowy etap! Czeka Cie mnóstwo przygód! Nauczysz się i poznasz odpowiedzi na tak wiele ważnych pytań! Spodoba Ci się. Sam zobaczysz.” Postanowiłam przygotować Wiktora na ten czas nie tylko mentalnie ale też zależało mi aby to On brał czynny udział w dostosowaniu przestrzeni do potrzeb szkolnych.

Nadszedł czas na urządzanie pokoju ucznia. Tym razem zdecydowałam się zrezygnować ze swojej roli dekoratora i służyć Wiktorowi jedynie swoją pomocą i niezobowiązującą radą w doborze mebli i dodatków. Chciałam aby był to pokój naprawdę Jego, żeby czuł się w nim dobrze i po swojemu! W końcu odtąd będzie  spędzał tu coraz więcej czasu (wcześniej wolał w nim jedynie spać, wszelkie zabawy odbywały się w salonie gdzie krzątamy się wszyscy wspólnie w ciągu dnia). Pokój stanie się jego królestwem. Miejscem w którym rozkwita nie tylko wyobraźnia i twórczość ale też będą rodziły się pasje i pierwsze genialne pomysły! Coś o tym wiem! Dawno temu to właśnie w swoim szkolnym pokoju wymyśliłam siebie jako projektantkę i pisarkę w jednym! Czyż to nie była genialna i jakże trafiona wizja? Jestem przekonana, że wyobraźnia mojego Syna poniesie go znacznie dalej! A pokój, który właśnie się tworzy stanie się jego osobistym, twórczym i inspirującym miejscem (już niebawem podzielę się z Wami efektem końcowym).

Kolejnym etapem radosnych przygotowań szkolnych okazało się kompletowanie wyprawki szkolnej! W tym celu przestudiowałam niejeden aktualny artykuł i zrobiłam prawdziwy research w ofertach sklepowych. Przypomniałam sobie jak wiele zależy od ciężaru plecaka, komfortu używania przyborów papierniczych czy też spersonalizowanych dodatków, które to z kolei umilają codzienną pracę. Najbardziej wszechstronną ofertę, okazał się przedstawiać Empik. Salony znacznie rozszerzyły swój asortyment w tym roku, wprowadzając trzy nowe, oryginalne kolekcje. Przechadzając się z zachwytem po Empiku zakochałam się w dziewczęcej kolekcji przyborów z flamingami! Dacie wiarę, że motyw flaminga miałam na swoim piórniku, który z okazji pierwszego dnia szkoły wysłała mi w paczce ciocia z samej Ameryki?! Uwielbiała go cała klasa, bo otwierał się z pomocą specjalnych przycisków. Tymczasem w Empiku znajdziecie także zeszyty, przybory, plecaki i notatniki wszytko z jednym motywem, idealnie skompletowane i pasujące do siebie. Wiktora co oczywiste, flamingi niezbyt interesowały. Za to bardzo spodobał się jemu chłopięcy motyw, który widzicie na zdjęciach. Wybrany plecak posiada takie zalety jak: usztywniane plecy, lekkość, elementy odblaskowe i wyprofilowane szelki. Do kompletu dobraliśmy kolorowe przybory, które w przeciwieństwie od tych zwykłych  wyróżniają się ergonomią pisania. Empik pomyślał także o Dzieciach, które są leworęczne. W ofercie znajdziemy przybory Stabilo EASY Start, które są dostosowane do obu preferencji dzieci zarówno lewo jak i prawo-ręcznych jak: pióro ze strefą uchwytu wyprofilowaną zgodnie z preferencjami dziecka, poręczne nożyczki dedykowane specjalnie dla dzieci leworęcznych, czy ołówki ergonomiczne Stabilo Easy-Grapf, zapewniające wygodny chwyt podczas rysowania. Wyjątkowo profilowane uchwyty kolekcji Stabilo Easy-Start, narzucają dzieciom prawidłowe ułożenie palców, co gwarantuje komfort pisania i zapobiega szybkiemu zmęczeniu ręki. W przypadku kredek z kolei, zdecydowaliśmy się na ergonomiczne, trójkątne kredki Faber Castell, których używamy już od początków przedszkola ze względu na wyjątkową wytrzymałość i antypoślizgowe wypustki (to naprawdę zaleta na wagę złota).

W ferworze prawdziwego szaleństwa zakupów papierniczych, warto zwrócić przede wszystkim uwagę na jakość i przeznaczenie poszczególnych artykułów. Zresztą jeśli w trakcie zakupów pojawią się jakieś wątpliwości to pomocni pracownicy salonu Empik jak zawsze ochoczo rozwiążą Wasze wątpliwości. Zobaczcie jakie skarby wybraliśmy do pierwszej klasy:

Debiut szkolny to także nasz debiut rodzinny. Czeka nas czas nowych porządków i przyjęcia reguł, które podyktuje szkoła. Starając się pozytywnie nastroić Wiktora niespodziewanie sama również poczułam powiew optymizmu. W końcu czas szkoły to nie tylko obowiązki ale też początek nowej historii…a mnie? Cóż…pozostaje ułożyć nowy porządek codzienności;) i trzymać mocno kciuki za mojego Pierwszoklasistę!!!