10 lat temu, wyobrażałam sobie, że będzie Ich minimum troje…Widziałam wspólny stół i grzeczne twarze, słuchające ufnie poleceń. Było tak pastelowo, spokojnie, bajkowo…No i obowiązkowo chociaż jedno z nich tańczy w balecie…Taka szczęśliwa i dumna ćwiczę z córką przed ważnym występem: „Prawa, lewa, przysiad, wyskok”. Między czasie pozostała dwójka recytuje fraszki…

Ciąża jeszcze na studiach była sporym zaskoczeniem, kolejna chwilę później chyba jeszcze większym…Podobne niedowierzanie przeżyłam dwukrotnie w trakcie badań USG: „Chłopiec? Pani doktor to niemożliwe, mam instynkt, który podpowiada mi zupełnie inaczej!”… Oczytana poradami typu: „Pozbądź się z domu luster”, „Wymień stół kanciasty na okrągły” oraz „Wyłóż podłogę miękkimi dywanami”, myślałam że oto jestem gotowa na rodzicielstwo…Wychowanie Synów szybko okazało się wędrówką po nieznanym terenie. Ich zainteresowania, sposób komunikacji i niekonwencjonalne metody poznawania świata niejednokrotnie wprowadzały mnie w konsternację, czasem wręcz w osłupienie. Myślałam, że ktoś nie przemyślał sprawy i gdyby tylko wraz z narodzinami każde dziecko wyposażył w personalną instrukcję obsługi byłoby znacznie łatwiej, prościej…Niejednokrotnie to Dzieci uczyły mnie wszystkiego od nowa, dokładnie tak jak ja staram się wszystkiego nauczyć każdego z Chłopców. I choć w kwestii macierzyństwa najlepszą poradą jaką mogłabym przekazać drugiej mamie jest: „nigdy nie słuchaj dobrych rad”, to  postanowiłam opowiedzieć Wam o moich refleksjach dotyczących wychowywania.

„TYLKO SIĘ NIE BIJCIE CHŁOPCY!”

Wzrusza mnie widok dziewczynek. Są takie karne, posłuszne i spokojne. Bawią się wspólnie i wdzięcznie słuchają poleceń mam, pań z przedszkola, opiekunów. W czasie kiedy dziewczynki zajmują się lalkami chłopcy zdobywają świat! Zewsząd słychać ich okrzyki, ciężko za nimi nadążyć wzrokiem i wciąż dokuczają koleżankom. Gdy byłam w wieku moich Przedszkolaków – całymi dniami przebierałam lalki, gotowałam zupki z błota, wciąż przemeblowywałam swój pokój, a w porze obiadowej karmiłam kolegów babeczkami z piasku. Byłam opiekuńcza, porządnicka, zorganizowana, spokojna i grzeczna…20 lat pózniej zostałam Mamą…i nie zgadniecie! Moich Chłopaków zaplanowany świat do którego przywykłam – zupełnie nie interesuje! Oni od kiedy zaczęli raczkować wciąż muszą ze sobą walczyć, wygrywać, stale rywalizować. „Najlepszy! Pierwszy! Wygrałem! Przegrałeś! Hurra – nie dogonisz mnie! Nasz Dom przypomina nieustanny film akcji!

Wiem, że to mało popularna opinia w czasach gender i zdanie mocno uproszczające ale Chłopcy zdecydowanie różnią się od Dziewczyn! Są inni i to na każdym etapie rozwoju. Ani gorsi, ani lepsi, tylko różni. Ich temperamentu nie da się tak po prostu ujarzmić, co więcej wszelkie próby „nagięcia” finalnie źle się dla nich kończą…bo z jednej strony najczęstszym zarzutem stawianym pod adresem chłopców jest fakt, że „nie zachowują się poprawnie jak dziewczynki”, a z drugiej gdy tylko pokażą swoją wrażliwość od razu zarzuca się im słabość i mazgajstwo.

Długo mi zajęło poluzowanie permanentnego strachu o Nich! Gdy przyglądałam się im czasem, oczami wyobraźni widziałam jak spadają z wysokości, łamią sobie kostki od niefortunnych podskoków, wydrapują oczy machając kijami, a w trakcie snu o bohaterskich walkach z wrażenia dopada Ich bezdech! Chłopcy robią czasem rzeczy bardzo niebezpieczne. Obchodzenie zakazów, psota i szturmowanie granic to częsty cel ich zabawy. Od ciągłego strachu można popaść w odchłań frustracji. Dlatego przestałam rozdzielać ich bójki, bo powiedzieć w obecności Chłopaków: „Tylko się nie bijcie Chłopcy!” brzmi jak najlepsza zachęta. Oni tak mają, to pierwotny instynkt, próba pokazania swojej dominacji. Przepychanki to część ich przestrzeni także do budowania relacji. Krążę wiec tak czasem wokół nich i staram się podłożyć miękką poduszkę pod głowę tego, który akurat ląduje na podłodze…

„MAMA TAK CIE KOCHA, A TY TAKI NIEGRZECZNY”

Jeśli miałabym wskazać na porady, które uratują Twoje Dziecko przed zagładą, brzmiałyby: „Po pierwsze chwalić, po drugie chwalić i po trzecie…chwalić”. Gdybyśmy chwalili nasze dzieci, choć w połowie tak często jak je pouczamy, karcimy i krytykujemy, świat miałby szansę stać się zdecydowanie lepszym miejscem! Zobaczcie jak to jest w dorosłym życiu…Ludzie z jakichś powodów bardzo łatwo oceniają innych, wytykają błędy, krytykują, wtedy czują się dowartościowani, lepsi, czasem bardziej kompetentni. Tymczasem każdy z nas robi coś gorzej, jest w czymś słabszy, czegoś nie ogarnia…to normalne i nudno byłoby nam ze sobą gdybyśmy wszyscy byli do siebie podobni.

Pochwały, docenienie i nagrody zdecydowanie lepiej motywują, sprawiają, że dziecko chce powielać zachowania, które dostrzegł jego rodzic. Wspomaganie mocnych stron buduje za to silne zaplecze w poczuciu własnej wartości. I wcale nie chodzi tutaj o puste, infantylne: „jesteś piękna czy jesteś przystojny” albo „jesteś najmądrzejsza/najmądrzejszy na całym świecie”…Miałam taki okres w życiu, że nic mi nie wychodziło, uważałam że wszystko jest bezsensu a ja do niczego się nie nadaję…Borykałam się z  problemami o których wiedział tylko mój Tata, powiedział mi wtedy: „Czeka Cie wspaniałe życie, świat teraz stoi otworem, możesz  być kimkolwiek tylko sobie zamarzysz…” i zrobił to w taki sposób, że mi te zdania wystarczą już do końca życia…

Nigdy do końca się nie dowiemy, z czego zostaliśmy ulepieni. Zarówno psychologowie jak i naukowcy co chwilę spierają się co przeważa w naszej osobowości: geny, wychowanie czy doświadczenie? Z całym przekonaniem jednak człowiek, w którego dzieciństwie nie zabrakło miłości i akceptacji, nigdy nie będzie zmagał się z niepewnością…Synowie słowa: „Kocham Cie” powinni słyszeć równie często jak córki…paradoksalnie to w momentach kiedy zaczną wierzgać, mężnieć i buntować się przed światem będą ich potrzebować najbardziej….

Sama wciąż każdego dnia i na nowo uczę się być poprawna matką….Macierzyństwo to przygoda, czasem trudna i żmudna ale warta swoich poświęceń. Niezmiennie od 7 lat z radością przyjmuję wiadomości o kolejnych ciążach przyjaciółek, czytelniczek i znajomych, gratuluję wówczas słowami: „Właśnie rozpoczynają się najpiękniejsze dni Twojego życia”…Dzisiaj chciałabym jeszcze tylko dodać: NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI! I nigdy nie wierzcie w idealne macierzyństwo…ono nie istnieje! Wystarczy, że jesteście SUPER-BOHATERKAMI!!!

 

 

 

 

*fot. Piotr Ratuszyński