Na co dzień wymagamy od siebie bardzo dużo… Mamy być idealnymi pracownikami, matkami, prowadzić dom, dbać o swój wygląd, pracować nad własnym rozwojem… Gdy nie udaje się pogodzić tych wszystkich ról i zadań, mamy do siebie żal i nieustanne pretensje. A gdyby tak ktoś stanął przed nami i – zamiast wyliczać nasze porażki – wypunktowałby zalety? 

Przez ostatnie dni z dumą śledziłam prasę i internet. W mediach i na portalach społecznościowych padło wiele dobrych i ważnych słów pod naszym wspólnym adresem. I choć świat zdaje się przechodzić właśnie poważny regres, to uświadomiłam sobie jednocześnie, że szczęśliwie wśród wielu z nas drzemie siła, której cofnąć się już nie da, choćby nie wiem co!…Jest nią SIŁA KOBIET!

Nie, nie jestem feministką. Ale osobiście dotyka mnie obraz kobiet, które z obawy przed wywołaniem u płci przeciwnej poczucia dyskomfortu czy zagrożenia, udają mniej mądre i zaradne niż są w rzeczywistości. Tymsamym winszuję i trzymam kciuki za wszystkie siłaczki, które we wspaniały sposób zmieniają świat na lepszy. Realizują się, mówią głośno „nie” i podążają za marzeniami.

To właśnie dotąd krytykowane cechy jak: empatia, troskliwość, wielozadaniowość, uważność i poczucie misji – stanowią wielki i wciąż niewykorzystywany potencjał. Musimy w końcu same zacząć doceniać siebie! I mówić głośno o tym czego chcemy, potrzebujemy i co tak naprawdę myślimy! „Poszukajcie silnych kobiet w swoim otoczeniu, zaprzyjaźnijcie się z nimi i dajcie się oświecić” – mówiła w swoim niedawnym przemówieniu Madonna. Szczerze poruszona przemówieniem królowej muzyki współczesnej, zebrałam dla Was 4 najbardziej inspirujące lekcje wyjątkowych Kobiet.

Mam nadzieję, że oświecą Was równie dotkliwie…

 

LEKCJA OD Meryl Streep: POSTĘPUJ W ZGODZIE ZE SOBĄ!

„Nie mam już cierpliwości do pewnych rzeczy, nie dlatego, że stałam się arogancka, ale po prostu dlatego, że osiągnęłam taki punkt w moim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytycyzmu i wymagań każdej natury.
Straciłam wolę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią, do kochania tych, którzy mnie nie kochają i uśmiechania się do tych, którzy nie chcą uśmiechnąć się do mnie. Już nie poświęcę ani minuty na tych, którzy chcą manipulować. Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem,hipokryzją, nieuczciwością i bałwochwalstwem. Nie toleruję selektywnej erudycji, ani arogancji akademickiej.
Nie pasuję do plotkowania. Nienawidzę konfliktów i porównań.
Wierzę, też w świat przeciwieństw i dlatego unikam ludzi o sztywnych i nieelastycznych osobowościach. W przyjaźni nie lubię braku lojalności i zdrady. Nie rozumiem także tych, którzy nie wiedzą jak chwalić lub choćby dać słowo zachęty. Mam trudności z zaakceptowaniem tych, którzy nie lubią zwierząt. A na domiar wszystkiego nie mam cierpliwości do wszystkich, którzy nie zasługują na moją cierpliwość”

 

LEKCJA od Reese Whitherspoon: BĄDŹ AMBITNA i ODWAŻNA!

Co my teraz zrobimy?„. Serio, nie żartuję, wróćcie do domu i zobaczcie jakikolwiek film…Teraz będziecie zwracać na to uwagę i będziecie słyszeć ten tekst wszędzie. Ostatnio moja córka oglądała film i nagle zawołała „Mamo, słyszałam ten zwrot!”. Uwielbiam zadawać pytania, ale tego jednego nienawidzę.

Nie znoszę czytać scenariuszy, przy których tworzeniu nie pracowała żadna kobieta, bo zawsze docieram do momentu, w którym kobieta zwraca się do mężczyzny słowy: „co my teraz zrobimy?”. Czy znacie jakąkolwiek kobietę, która nie wiedziałaby, co robić w chwili kryzysu?! Przecież nawet dzieciom mówi się, żeby w kryzysowym momencie poszły porozmawiać z kobietą! Pomysł, że kobieta nie wiedziałaby, co robić, jest idiotyczny.

W każdym razie, kiedy poszłam do różnych studiów filmowych i mówiłam ludziom, że w filmach prawie w ogóle nie ma głównych postaci kobiecych, a przemysł filmowy jest w kryzysie, ludzie byli przerażeni. „To straszne” – mówili. A potem zmieniali temat, kontynuowali posiłek, wracali do swoich żyć. Ale ja nie mogłam zmienić tematu. Nie mogłam pójść do jakiegoś faceta i zapytać „co my teraz zrobimy?”. To jest MOJE życie! Robię filmy całe swoje życie. Od 25 lat, odkąd miałam 14 lat. I to był moment, żebym powiedziała sama do siebie: „ok, Reese, co my teraz zrobimy?”. Odpowiedź była bardzo jasna. Moja mama, która tu dzisiaj jest, bardzo silna, mądra kobieta z Południa, powiedziała mi „jeśli chcesz, żeby coś było zrobione, zrób to sama, kochana”. Więc założyłam własną firmę producencką, Pacific Standard Films, z misją opowiadania historii o kobietach. I słuchajcie: byłam przerażona. Wydawałam własne pieniądze, a każdy w tej branży wam powie: „NIGDY nie inwestuj własnych pieniędzy”. Ostrzeżono mnie, że nawet jeśli dostaniemy jakiekolwiek dobre scenariusze, i tak nie przetrwamy pierwszych kilku lat, bo nie ma popytu na historie o kobietach. Ale ja, podobnie jak Elle Woods, nie lubię być niedoceniana…

Uwielbiam czytać. Jestem absolutnym molem książkowym. Podobnie jak moja partnerka w firmie. Czytałyśmy więc setki rękopisów, część z nich nawet jeszcze zostały wydane, ale znalazłyśmy tylko dwa materiały, które były odpowiednie. Włożyłyśmy w nie swoje pieniądze i modliłyśmy się, żeby się udało. W obu były silne, skomplikowane, fascynujące kobiety jako główne bohaterki. I oba były napisane przez kobiety. I wyobraźcie sobie, że oba tytuły zostały numerami jeden na liście bestsellerów New York Timesa. Jedna to „Zaginiona dziewczyna”, a druga to „Dzika droga”. Zrobiłyśmy na ich podstawie filmy, a oba te filmy zarobiły ponad pół miliarda dolarów na całym świecie i dostały trzy nominacje do Oscara za role kobiece! I to był nasz pierwszy rok. Pomimo wszystko, Pacific Standard przetrwał rok drugi i trzeci. Kupiłyśmy pięć kolejnych bestsellerów. W następnym roku wypuścimy ekranizacje dwóch z nich: „Wielkich małych kłamstewek” oraz „Najszczęśliwszej dziewczyny na świecie”. Jesteśmy w trakcie produkcji 25 filmów i 3 seriali – we wszystkich występują główne bohaterki w różnym wieku, o różnych rasach i profesjach. Niektóre są astronautkami, niektóre są żołnierkami, inne naukowcami, jest nawet sędzia Sądu Najwyższego! Nie są po prostu dobre lub złe – są odważne, skomplikowane, niebezpieczne, tryumfujące – zupełnie jak prawdziwe kobiety, które spotykamy każdego dnia w naszych życiach. Ale robimy to nie tylko dlatego, że tak należy. Robimy to dlatego, że… TO DZIAŁA! W tym tylko roku, „Wykolejona” z Amy Schumer, „Agentka” z Melissą McCarthy, „Pitch Perfect 2”, „Kopciuszek” i „Igrzyska Śmierci” zarobiły 2,2 mld dolarów. Filmy o kobietach to nie są prace społeczne tylko absolutna maszynka do zarabiania pieniędzy! Uważam, że przeżywamy kryzys kulturowy na każdym polu. W każdym przemyśle, kobiety nie są wystarczająco reprezentowane ani wystarczająco opłacane. Spośród 500 największych firm w Stanach, niecałe 5% ma kobiety na kierowniczych stanowiskach. W Kongresie kobiety stanowią tylko 19%. Nic dziwnego, że nie mamy wystarczająco dobrej opieki zdrowotnej, płatnego urlopu macierzyńskiego albo dostępu do bezpłatnej opieki wczesnoszkolnej. I to bardzo mnie martwi. Jak możemy oczekiwać, że prawodawstwo będzie spełniać nasze oczekiwania, skoro nie mamy sprawiedliwej reprezentacji? Jeśli działasz w polityce, mediach, przemyśle technologicznym, jesteś przedsiębiorcą, nauczycielką, inżynierem czy opiekunką, wiesz, z jakimi wszystkie zmagamy się problemami.

Proszę każdą z was, żeby zadała sobie pytanie: „CO MY TERAZ ZROBIMY?”. To ważne pytanie. Co jest tą rzeczą, o której myślisz, że nie dasz rady jej osiągnąć? Albo o czym ludzie mówili, że nie możesz tego robić? Czy nie byłoby naprawdę świetnie udowodnić im, że się mylili? Bo ja wierzę, że „ambicja” to nie jest brzydkie słowo. To po prostu wiara w siebie samą i we własne możliwości. Wyobraź sobie: co by się stało, gdybyś była wystarczająco odważna, żeby być bardziej ambitna? Myślę, że to zmieniłoby świat!”

LEKCJA od Oprah Winfrey: UWIERZ W SIEBIE

 „Droga, Piękna Dziewczyno o brązowej skórze. Używam słowa „piękna”, bo wiem, że sama nigdy byś się tak nie nazwała. Patrzę w Twoje oczy i widzę światło i nadzieję. Na tym zdjęciu jesteś tuż przed 20 urodzinami, pozujesz przed stacją telewizyjną, w której niedawno zatrudniono Cię w charakterze reportera. Wyglądasz na spokojną i szczęśliwą, ale wiem, jaka jesteś wystraszona. Gdybym mogła powiedzieć Ci cokolwiek, powiedziałabym: „wyluzuj wszystko będzie dobrze”. Jesteś dumna z siebie, że dostałaś tę pracę, ale jesteś też niepewna. Niepewna, czy dasz radę pogodzić pełnoetatową pracę w newsach z zajęciami w college’u. A poza tym, jakie aktualnie jest Twoje największe zmartwienie? Jak poukładasz swój związek z Bubbą. Tak, spotykasz się z kimś o imieniu „Bubba”. Tego dnia przyprowadziłaś go ze sobą do studia, żeby zobaczył, gdzie pracujesz, mając nadzieję, że będzie dumny. On się zachowuje, jakby nie robiło to na nim wrażenia. Prawda jest taka, że jest onieśmielony. Ale ty tego nie wiesz, bo patrzysz na siebie samą jego oczami. A lekcją, którą będziesz musiała przerabiać wiele, wiele razy, będzie to, abyś nauczyła się patrzeć na siebie samą własnymi oczami i kochać siebie samą własnym sercem.

Spędziłaś zbyt wiele dni i lat, próbując uszczęśliwić innych ludzi i być tym, kim oni chcą, żebyś była. Rozumiem to i wiem, dlaczego tak się stało. Będziesz musiała się nauczyć, że rany po tym, jak zgwałcono Cię, kiedy miałaś 9 lat; molestowano od 10 do 14 roku życia; bito, gdy byłaś dzieckiem (przez ludzi, którzy mówili, że Cię kochają), bo „zachowałaś się niestosownie”, a potem nie pozwalano pokazywać Ci złości czy płakać – one zniszczyły Twoją samoocenę. Gdybyś tylko wiedziała teraz, jak bardzo… A jednak, pomimo tego wszystkiego, dałaś radę trzymać się wiary w Boga, a co ważniejsze – w to, że Bóg wierzy w Ciebie. To, moja droga, będzie Twój największy dar: świadomość, że istnieje siła większa, niż Twoja i wiara w to, że ta siła Cię prowadzi. Trajektoria Twojego życia zmieniła się dnia, w którym odebrałaś telefon od Chrisa Clarka, który był szefem wiadomości w stacji WLAC-TV. Twoja odpowiedź była zainspirowana słowami Twojego ulubionego wówczas fragmentu Pisma Świętego, Listu do Filipian (3:14): „pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie”. Wiara, że istnieje jakieś powołanie będzie Cię wzmacniać i wypełniać. Z miejsca, w którym siedzę teraz, obserwując Twoją podróż, mam bardzo mało żali. Co oznacza, że dobrze przeżyłam swoje życie. Już wtedy rozumiałaś, że sukces to proces. A działanie z prądem życia, a nie pod prąd, będzie Twoim największym osiągnięciem.

Uczyniłaś mnie bardzo dumną”.

LEKCJA od Danuty Szaflarskiej: CZERP Z ŻYCIA!

„Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam…

Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej.

Miałam ten pośpiech w sobie.

I nagle pomyślałam: „Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna.

Pozbądź się tego wewnętrznego biegu!

Oglądaj świat, obserwuj, co się dookoła ciebie dzieje, bo życie mamy jedno, a przecież we wszystkim można znaleźć tyle piękna.

Właściwie samo to, że się żyje, jest już czymś cudownym…”

 

 

„Poszukajcie silnych kobiet” – to zadanie zdaje się być coraz łatwiejsze!
 A Was?
– kto ostatnio zainspirował najbardziej?
I najważniejsze: CO MY Z TYM TERAZ ZROBIMY…?