Ręka do góry komu notorycznie zdarzyło się przekładać wizytę u dentysty czy odwoływać umówione spotkanie służbowe? Kto obiecuje sobie każdego dnia, że wraz z nowym miesiącem przejdzie na dietę? Założę się, że jest wśród Was też ktoś, kto kolejny rok z rzędu odkłada realizację swoich założeń i marzeń na „jutro”…

…bo dzisiaj wiadomo: jesteśmy zmęczeni, to nie TEN dzień, pada deszcz i w ogóle się nie uda! Doskonale znam ten stan! Jeszcze niespełna dwa lata temu, sama cierpiałam na chorobę zwaną: prokrastynacją, czyli notoryczne odkładanie wszystkiego na pózniej. Pamiętam jak trwoniłam cenny czas na sprawy zupełnie nieistotne i nic nie wnoszącego do mojego życia, żeby pózniej nie mieć go na wykonanie czynności rzeczywiście istotnych. Szczęśliwie znalazłam sposób na swoje słabości i pewnego dnia wykonałam „pierwszy krok”, który tym samym rozpętał lawinę i dzisiaj dzięki temu możecie chociażby czytać ten tekst.

1440 minut – dokładnie tyle czasu posiadamy wszyscy po równo każdego dnia. Dlaczego więc jedni potrafią działać i docenić każdą daną nam minutę życia, a pozostali marnują swój drogocenny czas zupełnie bezproduktywnie? Dlaczego są wśród nas tacy, którzy interesują się wszystkim oraz tacy, których nie ciekawi nic? Bardzo podoba mi się definicja życia o której przeczytałam w jednym z wywiadów z Urszulą Dudziak. Pani Urszula porównuje życie każdego z nas do litery U: Jesteśmy na jej szczycie , gdy się rodzimy – piękni, czyści, pełni pasji i talentów. W miarę upływu czasu zaczyna się zjazd w dół. Z jednej strony uczymy się wielu rzeczy, ale z drugiej obrastamy w kompleksy i złe uwarunkowania. Wystarczy, że ktoś nam powie, że coś robimy zle, że się nie nadajemy….W efekcie gubimy „siebie” i podejmujemy decyzje których potem nie rozumiemy, albo reagujemy wbrew sobie. Dno litery U to środek naszego życia – moment w którym zdajemy sobie sprawę, że rządzą nami te uwarunkowani. I jeżeli jesteśmy w stanie zrobić wtedy zwrot, pozbywając się złych „naleciałości”, to zaczynamy drogę w górę.

Jak zatem przyspieszyć moment naszego zwrotu akcji? Zacznijmy od małych kroków:

1.   PLANUJ

Mnogość zadań, rosnąca lista obowiązków, natłok informacji…albo uporządkujesz codzienne sprawy, albo to one szybko przejmą kontrolę nad tobą! Coś o tym wiem, gdyby nie lista, która sporządzam każdego niedzielnego wieczoru-spędziłabym tydzień w totalnym chaosie. Planuję wszystko od zakupów, posiłków, po cele blogowe i spotkania.

Działanie zgodne z planem to niestety ta mniej romantyczna część mnie, ale za to pozwala utrzymać nasze życie rodzinne i moje zawodowe w rytmie.

2.   ODZYSKAJ UTRACONY CZAS

Postaraj się przeanalizować jeden ze swoich dni. Zastanów się ile czasu rzeczywiście przeznaczyłeś/aś na pracę, a ile na narzekanie ile tej pracy „masz na głowie”? Istnieje kilka sposobów na zyskanie cennych minut w trakcie dnia jak: robienie zakupów w godzinach porannych-kiedy sklepy świecą pustkami wśród interesantów, albo ustalenie z szefem godzin pracy i wyjście 15 minut przed godziną szczytu.

Nie każę Ci rezygnowania z telewizji. Sama mam kilka ulubionych kanałów. Nie oglądam ich jednak zgodnie z programem telewizyjnym tylko nagrywam, żeby pózniej obejrzeć w dogodnym terminie, oszczędzając tym samym nawet do pół godziny na reklamach!

3.   „CO MASZ ZROBIĆ JUTRO ZRÓB DZIŚ”

…zdanie przez pół życia powtarzane przez moją Mamę. Działały na mnie jak płachta na byka! Dzisiaj wiem, że te słowa to święta prawda! Wiele z błahych spraw, urasta do gigantycznej rangi, jeśli odkładamy je w nieskończoność. Przeznacz sobie pół godziny w ciągu dnia na załatwienie wszystkich spraw, które nad Tobą ciążą jak: telefon do operatora, wysłanie zaległego listu, uporządkowanie dokumentów itp.

Chwila poświęcenia, która nie tylko ułatwi nam funkcjonowanie ale z pewnością zdejmie ciężar z naszych barków.

4.   STOSUJ ZASADĘ „ZA JEDNYM ZAMACHEM”

Tutaj odsyłam do punktu pierwszego! Okazuje się, że planując wiele rzeczy możemy zrobić jednocześnie, czyli „za jednym zamachem”. Na przykład: planując posiłki na cały tydzień, możesz jednocześnie sprawdzić lodówkę jej braki. W ten sposób zaoszczędzisz nie tylko czas ale również pieniądze (unikając powielania produktów). Tą samą zasadę wykorzystywałam kiedyś w trakcie nauki. Ucząc się poszczególnych przedmiotów, starałam się jednocześnie ćwiczyć język angielski, tłumacząc sobie poszczególne słówka.

5.   ZAMIEŃ MARZENIA NA CELE!

Odkąd pamiętam, co roku pierwszego stycznia spisuję listę celów na najbliższy rok. Takie 10 punktów, które muszę zrealizować i koniec! Pisząc: „chciałabym odwiedzić moich bliskich”, nie brzmi tak obiecująco jak: „odwiedzę moich bliskich w pierwszym kwartale roku”. 

Stosuj zasadę KWOKA. Twoje cele muszą być: Konkretne, Wymierne, Osiągalne (zależne od Ciebie/nie od losu), Kompatybilne (zgodne z tym co jest ważne dla Ciebie) oraz Atrakcyjne (żeby Cie motywowały do działań).

msi cubi

msi cubi

msi cubi

Zaufajcie, że najtrudniejszy jest zawsze ten pierwszy krok! 

Zaręczam jako osoba, która jeszcze dwa lata temu nie miała najmniejszego pojęcia z zakresu grafiki, informatyki i spraw technicznych! Dzisiaj ze swojej strony internetowej stworzyłam firmę a odkrywanie wszelkich nowości technologicznych stało się jedną z moich pasji!

Czy widzicie to małe urządzenie na moim stole? W nim mieści się cały mój zawodowy świat. Minikomputer Cubi od pewnego czasu zastępuje zarówno mój notes jak i laptop. Przechowuję w nim pliki ze zdjęciami a także gotowe artykuły, czekające w kolejce do publikacji. zdecydowanie ułatwia moją codzienność, a jego małe gabaryty, sprawiają, że jesteśmy praktycznie nierozłączni.

Jestem zachwycona komputerem, który się nie nagrzewa, nie hałasuje a do tego wizualnie idealnie wkomponowuje się w tło każdego z pomieszczeń.

Po dwóch miesiącach testów mogę zdecydowanie przyznać, że minikomputer Cubi miał zdecydowany wpływ na efektywność mojej pracy. O czym świadczy chociażby wzmożona częstotliwość publikowanych testów.

A jako, że lubię się dzielić mam niespodziankę również dla Was!

KONKURS!!!!

Jeśli chcecie aby Minikomputer Cubi marki MSI wspomógł także Waszą organizację, nic bardziej prostszego! Wystarczy odpowiedzieć na następujące pytanie:

Jak minikomputer CUBI mógłby wpłynąć na efektywność Twojej pracy?

Na Wasze odpowiedzi w komentarzach pod postem czekam do 15.12. 2015 Po tym czasie jury w skład którego wchodzi przedstawiciel marki MSI oraz właścicielka bloga (nie trzeba chyba nikomu przedstawiać) wyłoni autora najbardziej kreatywnej odpowiedzi, który w nagrodę otrzyma identyczny model Minikomputera Cubi, który miałam przyjemność testować.

msi cubi

 

dopisane 22-12-2015

WYNIKI KONKURSU!

Zacznę od podziękowań za udział w konkursie. Muszę przyznać, że Wasze uzasadnienia w odpowiedzi na zadanie konkursowe po raz kolejny zaskoczyły mnie samą. Co chwilę zmieniałam swoich faworytów. Poruszyła mnie także chęć pomocy innym. Brawo Katarzyna!!! Sytuacja o której wspomniałaś z tego co ustaliłam została na chwilę obecną opanowana…(ze swojej strony dodam, że śledzę ten wątek od początku i jeśli zaistnieje taka potrzeba to wspólnie na blogu zobowiązuję się zorganizować kolejną akcję wsparcia)

Po długich naradach nagroda zostanie przyznana Oskarowi B. za czynny udział w konkursie, elokwencję i aktywny udział w życiu bloga. Gratuluję!