To miejsce, które widzicie na zdjęciach mnie uszczęśliwia. Na serio. Przyjeżdżam…zakasuję rękawy albo biorę swój notatnik i planuję co trzeba wykonać w najbliższym czasie albo też po prostu siadam na ławce i oddycham, oddycham, oddycham…Realizuję tu pomysły, które chodziły za mną od dłuższego czasu. To miejsce otworzyło mnie na wszystko, co zawsze chciałam zrobić w życiu. Remont siedliska (choć to olbrzymie przedsięwzięcie i potrwa jeszcze jakiś czas, a potem wiążę z nim kolejne blogowe projekty), to jednak zaledwie początek nowego etapu, który w ostatnich miesiącach wykonałam na rzecz rozwoju bloga…

Poprzez media LadyoftheHouse szukacie szeroko pojętej inspiracji. Zarówno tej dotyczącej domu, remontów, urządzania wnętrz, kulinariów jak i prostych/sprawdzonych patentów. Znamy się już 8 lat i ten wpis będzie niejako “zza kulis”. Postanowiłam napisać go z dwóch powodów: pierwszy – dlatego, że chcę abyście do niego wrócili, kiedy w związku z ósmymi urodzinami bloga – opowiem Wam wówczas o gigantycznym kroku w rozwój mediów LadyoftheHouse (a raczej nie opowiem, tylko po prostu: otworzę i zaproszę;)) to będzie sztos nad sztosy- gwarantuję! A drugi – dotyczy trochę Was…bo piszecie, że podziwiacie, doceniacie ale także, że nie macie pomysłu na siebie albo go macie – ale nie wiecie jak zacząć…i tak dalej i tak dalej. W ciągu miesiąca jest Was tutaj pół miliona i ja takich wiadomości otrzymuję na pęczki. Z wielu z nich – zrodziły się również przyjaźnie. I to jest piękne, bo jestem tu dla Was. Ale gdyby tak przeanalizować te wszystkie historie ich wspólny mianownik sprowadza się do jednego: każdy szuka sekretu sukcesu/szczęścia/swojej drogi. Kiedyś napisałam takie dwa artykuły o drodze, która zaprowadziła mnie do tworzenia LadyoftheHouse i wiem, że po ich publikacji wielu z Was nabrało “wiatru w żagle” a nawet otworzyło się kilka kobiecych firm w moim mieście. A wiem to stąd, bo na świecie istnieje coś takiego jak KARMA, niektórzy nazywają to karą&nagrodą w jednym – niemniej jednak stanowi to zamknięte koło, w którym jeśli dajesz światu dobrą energię-ona zawsze do ciebie wróci…Tym samym tak się złożyło, że po czasie zaczęłam współpracę z tymi Ludźmi i czerpię z ich potencjału oraz talentów, które posiadają. Ja nie znam się na życiu – jestem specjalistką  od DIY. Wiem jednak co nas w tym życiu ogranicza. Co sprawia, że boimy się ruszyć wreszcie z kopyta i galopem popędzić przez życie na własnych zasadach.

WOLNOŚĆ – kocham i rozumiem

Żyję sobie na tym świecie ponad 30 lat i poznałam różne plagi jak susze, wichury, powodzie, wypowiedzi polskich polityków, jeśli Bóg da – będę mogła nawet kiedyś powiedzieć, że przeżyłam pandemię koronawirusa, ale przysięgam – największą znaną mi plagą są ludzie, którzy zamiast ogarniać własne podwórko (często wyglądające jak po wybuchu szamba) – przyglądają się twojemu podwórku i mówią: “Oj Lady, Lady – na ten dom mogłaś wybrać dachówkę bardziej krwistą”. Do tej grupy zaliczają się również wszystkie Grażynki, które doradzają koleżance z pracy aby rzuciła męża, podczas gdy one na co dzień akceptują alkoholizm swojego. Albo Rodzice, którzy ledwo zdawali z klasy do klasy ale z czasem wskoczyli w garnitury i od swoich dzieci wymagają czerwonego paska na świadectwie. Zasada jest prosta: Przeszkadzają Ci geje – bądź hetero! Jesteś przeciwko jedzeniu mięsa – bądź wege! Ale na litość – nie wciskaj innym swojej etyki i sumienia. Tak się składa, że chodziłam do II Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynie. Były to czasy panowania różnych subkultur. Na drzwiach damskiej toalety widniało przez lata punkowe hasło: “Każdy inny – wszyscy równi” i ja to zdanie – zapamiętam do końca życia…Każdy z nas ma prawo do własnego światopoglądu, stylu, sposobu zachowania, a Ty zamiast “naprawiać” innych rozejrzyj się wokół siebie – jest tyle do zrobienia! Inaczej upłyną miesiące za miesiącami, a Ty bezczynnie przesiedzisz w tym swoim oknie w bloku i zestarzejesz się latami komentując zmiany samochodów sąsiada.

Ty decydujesz – jak patrzysz na świat

Podam Wam to na przykładzie. Jakieś 13 lat temu oglądałam program uwielbiany wówczas przez wszystkich: “Taniec z gwiazdami”. Występowała w nim córka ówczesnego premiera – Kasia Tusk. Bardzo miła i skromna. Kilka lat po tym – zrobiło się o niej znowu głośno, bo otworzyła swój portal Makelifeeasier. Nie nazywało się tego jeszcze blogiem, bo o blogach mało kto słyszał. Mówiono jednak, że Kasia pokazując swoje stylizacje, inspiruje dziewczyny stylem i dobrze na tym zarabia. W tym czasie 90% społeczeństwa uważała, że “załatwił jej to Tata”, a także, że “długo nie pociągnie” 9% – pochwaliła Kasię za dobrą robotę, a ja należałam do tego 1%, który raz, że Kasi bardzo kibicował, to na dodatek poczułam, że jest to wspaniałe móc codziennie komunikować się z tysiącami ludzi na raz i spędziłam kilkaset godzin na zgłębianiu wiedzy “jak to działa”. Nie twierdzę, że musisz zostać influencerem, ale z pewnością w każdej branży znajduje się konkurencja – na którą możesz patrzeć okiem w dwóch wydaniach: albo zawistnym – który oprócz kilku nieprzychylnych heheszków skierowanych w przeciwną stronę – nic w twoim życiu nie zmieni, albo z “błyskiem w oku” i entuzjazmem, który pozwoli Ci się inspirować  i czerpać z wiedzy innych. W przypadku tego drugiego – zmienić może się wszystko! W swoim życiu – nigdy nikomu i niczego nie zazdrościłam. Mogę się podpisać pod tym zdaniem obiema rękami. Za to często i gęsto podziwiałam ludzi za ich dobre serca, mądrość, smykałkę do interesów, albo piękne wnętrze.

Nie dzieje się nic, kiedy nic nie robisz

To lato było inne niż wszystkie. Przyznam szczerze – nie zauważyłam kiedy minęło. Mieliśmy dosłownie rodzinnych kilka dni wolnego. Czułam jednak, że ten wysiłek i to co robię ma większy sens i przyjdzie taki moment w którym będę cieszyć się z tych nieprzespanych nocy – kiedy rozmawiając z Piotrem do rana podejmowaliśmy wspólnie wiele poważnych decyzji. Nic w życiu nie jest nam dane ot tak – po prostu, wielkie rzeczy wymagają wielu poświęceń…ale wiem to na pewno, że ile wysiłku włożymy w swoją pracę – tyle z niej wyciągniemy. Kiedyś mocno zastanawiałam się jak to możliwe, że są ludzie, którzy mają ogromne marzenia piękne, wyjątkowe, takie że aż dech zapiera –  siedzą bezczynnie na tyłkach i godzą się na bylejakość, słabe relacje, słabe jedzenie, słabe wszystko…Nasza sfera wpływu na życie jest niezwykle szeroka. Problem w tym, że większość z nas nic z tym nie robi. Stoimy i boimy się, że zabierając głos – wystawimy się na pośmiewisko. Tak bardzo nie chcemy popełnić gafy, że rezygnujemy z każdej napotkanej szansy. Przeczytaj książkę. Idź na spacer. Zapisz się na kurs. Zaprojektuj koszulkę pierwszą z nowej kolekcji o której zawsze marzyłaś. Po prostu zacznij robić cokolwiek, co każdego dnia przybliży Cię do realizacji tego co sobie założyłaś. Ktoś mógłby powiedzieć, że to niewiele. Drobiazgi. Pierdoły. I ma rację, ale od tego zależy kim będziesz, a od tego kim będziesz, zależy cała reszta…Serio!

Zakończę swoim ulubionym cytatem, który często przytaczam na swoich mediach społecznościowych może dlatego, że bardzo chciałabym aby każdy czytający mojego bloga się nad tym stwierdzeniem pochylił:

Czy wiecie gdzie znajduje się najwięcej przełomowych realizacji, scenariuszy filmowych, fenomenalnych projektów, genialnych powieści oraz wynalazków? Najbardziej zasobne miejsce tego świata to…cmentarz. Spoczywają tam Ludzie, którzy nigdy nie wykorzystali swojego potencjału…Henry Ford powiedział kiedyś bardzo mądre zdanie: “Niezależnie od tego, czy przewidujesz sukces czy porażkę, masz rację”. Jedyną rzeczą jaka Cię ogranicza jest brak wiary w siebie samego. Nie ma w tym nic odkrywczego, że Ludzie, którzy mówią: “Nie umiem i nie mogę”, naprawdę nie mogą, zaś Ci którzy mówią: “Mogę i potrafię” – rzeczywiście mogą!

A więc – zrób wszystko aby 31-12-2020 na chwilę przed fajerwerkami, móc powiedzieć przed samym sobą: “To był bardzo dziwny rok – ale nie zmarnowałam tego czasu”.