Kiedy dla większości ludzi początkiem roku jest styczeń, ja od zawsze mam inaczej – to wczesna jesień stanowi dla mnie odkąd pamiętam prawdziwie symboliczny start. Może jest to echem szkolnych czasów, a może naturalna potrzeba porządkowania przestrzeni po letnim chaosie. Jesienią jak co roku zamykam pewien rozdział: robię przeglądy, zamykam sprawy, otwieram okna szerzej niż zwykle i pozwalam świeżemu powietrzu przewietrzyć nie tylko dom, ale i swoje plany. To moment, w którym szykuję przestrzeń na nowe pomysły, nowe projekty i nową energię. 

Zawsze, gdy kończy się lato, mam potrzebę uporządkowania wszystkiego wokół siebie. Sprzątanie staje się wtedy czymś więcej niż obowiązkiem – to rytuał, który pozwala mi zamknąć pewien etap i zrobić miejsce na nowy. Podobnie jest z nowymi, szkolnymi zeszytami. Przekonałam się, że nic nie dodaje większej lekkości myślom niż porządek w domu – kiedy w szafkach panuje ład, podłogi lśnią, a w powietrzu unosi się świeżość, nawet zwykły dzień nabiera innego rytmu i lekkości. W tym roku mój domowy rytuał przygotowań do września zbiegł się z premierą urządzenia, na który czekałam kilka miesięcy: odkurzacza bezprzewodowego myjącego Tefal X-Clean 10.

Pierwsze wrażenie…

Od razu zwróciłam uwagę na lekkość i design urządzenia – Tefal X-Clean 10 wygląda nowocześnie i nie sprawia wrażenia ciężkiego sprzętu, którego nie chce się wyciągać z szafy. Montaż i pierwsze uruchomienie były intuicyjne, choć przyznam, że początkowo byłam sceptyczna wobec wszystkich obietnic. Z doświadczenia wiem, że wiele urządzeń 2w1 świetnie brzmi w teorii, ale w praktyce bywają zawodne.

Pierwsze uruchomienie było proste, a obsługa intuicyjna. Zaskoczyła mnie również jak cicho tak solidny sprzęt może pracować  – po raz pierwszy używając tego typu sprzętu, nie miałam poczucia, że całe mieszkanie musi słuchać mojego sprzątania. Już przy pierwszym przejechaniu po podłodze zobaczyłam różnicę: sprzęt zbierał kurz i równocześnie odświeżał powierzchnię wodą. Efekt był szybki i widoczny, choć nie nazwałabym go jeszcze spektakularnym – raczej taki, który sprawia, że nabiera się ochoty, żeby sprawdzić, jak odkurzacz poradzi sobie w dalszych testach.

Wyjątkowo lekki odkurzacz myjący!

Unikalna konstrukcja z samonapędem sprawia, że odkurzacz sam sunie do przodu, a odczuwalna waga to zaledwie 0,8kg! Dzięki tej konstrukcji możliwe jest manewrowanie wokół przeszkód, sprzątanie wzdłuż krawędzi, czy pod meblami – odkurzacz można położyć na płasko co jest świetnym rozwiązaniem w przypadku sprzątania np. pod łóżkiem.

Urządzenie w wadze całkowitej wynosi nieco ponad 4 kilogramy ale dzięki samonapędowi rolki, odczuwalna waga jest o wiele niższa. Różnica jest bardzo odczuwalna, szczególnie przy dłuższym sprzątaniu – w praktyce nie musisz „ciągnąć” sprzętu, tylko prowadzisz odkurzacz myjący jak wózek, który sam chce jechać do przodu. To tłumaczy, czemu sprzęt wydaje się lekki, choć specyfikacja podaje wyższą masę całkowitą.

Wyświetlacz led w Tefal X-Clean 10

tefal x-clean

X-Clean 10 daje pełną kontrolę nad sprzątaniem – do wyboru masz aż 5 trybów pracy, w tym AI (tryb, w którym odkurzacz sam dostosowuje moc, ilość dozowanej wody do rozpoznanych zabrudzeń) Turbo, Max, tryb Cichy (Quiet) oraz specjalny tryb Bathroom, który świetnie sprawdza się do zbierania rozlanych płynów. Wszystko ustawiasz za pomocą jednego przycisku, a przejrzysty wyświetlacz LED informuje Cię o tym, co ważne: od poziomu baterii, przez aktualny tryb pracy, aż po wykryte zabrudzenia i status urządzenia. Dzięki temu sprzątanie staje się intuicyjne i wygodne.

Na początku nie przykładałam do tego dużej wagi, ale szybko doceniłam wyświetlacz LED. Informuje o stanie baterii, trybie pracy i konieczności czyszczenia elementów. To niby detal, ale sprawia, że nie ma niespodzianek – wiem, ile czasu pracy zostało i czy mogę posprzątać cały dół domu, czy lepiej naładować sprzęt wcześniej.

Dodatkowo X-Clean wydaje komendy w języku polskim – komunikuje się z nami w bardzo jasny sposób informując o wszystkim co mu dolega lub co w danym momencie wykonuje.

Tefal X-Clean 10 doskonały do dużych i mniejszych przestrzeni

Czas pracy do 60 minut pozwala na dokładne umycie do 400m2 podłóg twardych. Stacja ładująco-czyszcząca ładuje urządzenie w zaledwie 3,5 godziny. W tym czasie odkurzacz automatycznie uruchamia system samoczyszczenia i suszenia, zapewniając wygodę użytkowania.

Mój dom ma zarówno otwartą przestrzeń dzienną, jak i wąskie korytarze czy schody. Sprzęt radzi sobie dobrze w obu warunkach – jego zwrotność naprawdę robi różnicę. Mogę wjechać pod stół, w kąt czy przy listwy bez gimnastyki. W dużych pomieszczeniach natomiast doceniłam to, że nie musiałam powtarzać przejazdów – jedno przejście w zupełności wystarczyło. To sprawia, że sprzątanie faktycznie zajmuje mniej czasu.

Inteligentne wykrywanie brudu i automatyczna regulacja mocy

X-Clean 10 to nie tylko odkurzacz – to sprytny pomocnik w codziennym sprzątaniu. Stworzony we współpracy z marką Narwal, znaną z zaawansowanych technologii czyszczących, potrafi samodzielnie rozpoznać poziom zabrudzenia i automatycznie dopasować siłę ssania oraz ilość podawanej wody.

Ta funkcja budziła we mnie największą ciekawość. Odkurzacz faktycznie sam reaguje na poziom zabrudzeń – kiedy podłoga jest mocniej zakurzona, zwiększa moc, a gdy powierzchnia jest czysta, działa lżej. W praktyce oznacza to, że nie muszę myśleć o trybach pracy, co jest wygodne. Przyznam jednak, że na początku miałam wrażenie, że urządzenie czasem zbyt gwałtownie reaguje na drobne zabrudzenia. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego rytmu i zaczęłam doceniać fakt, że podłoga rzeczywiście była bardziej doczyszczona niż po zwykłym odkurzaniu.

2w1 – mycie i odkurzanie za jednym razem!

Dzięki mocy ssania sięgającej 18 000 Pa oraz rolce myjącej obracającej się z prędkością 550 obrotów na minutę, Tefal X-Clean 10 skutecznie łączy odkurzanie i mycie podłóg w jednym cyklu. Usuwa suche zanieczyszczenia, kurz, rozlane płyny, błoto oraz codzienne plamy – bez konieczności szorowania i bez smug.

Dla mnie to największy atut. Mam wrażenie, że Tefal X-Clean 10 jest jednym wielkim pożeraczem kurzu w domu. Nie cierpię podwójnych obowiązków – najpierw odkurzanie, potem mopowanie. Tutaj wystarczy jedno przejście. Podłoga nie tylko wygląda czysto, ale też jest przyjemnie odświeżona. Woda rozprowadzana jest równomiernie, a podłogi schną szybko, bez smug.

Ale jest coś jeszcze!

Samoczyszczenie i konserwacja

W urządzeniu nie zabrakło zbiornika na zanieczyszczenia stałe, takie jak kurz czy włosy, i wszystkie zabrudzenia stałe jak np., makaron który upadł na podłogę razem z sosem pomidorowym. X-clean zawiera również 2 pojemniki: na czystą i brudną wodę o pojemności 670 i 790 ml. Brudna woda jest odseparowywana od czystej – do której można dodać ulubiony detergent, a my nie szorujemy podłogi np. w kuchni tym, co wcześniej było zaschnięte w przedpokoju.

Czystą wodę możemy łatwo uzupełnić, a brudną oraz zanieczyszczenia stałe da się usunąć w wygodny oraz higieniczny sposób. Pomagają w tym prosta konstrukcja urządzenia oraz wygodne i intuicyjne zatrzaski. A co z czyszczeniem samego sprzętu oraz wałka po użyciu? Mam tutaj dobrą wiadomość: nie trzeba sobie tym specjalnie zawracać głowy!

Po skończonym sprzątaniu wystarczy odstawić urządzenie do bazy i uruchomić program samoczyszczenia. W tym procesie wałek zostaje wypłukany, kanał ssący oczyszczony, a na koniec wałek osuszony gorącym powietrzem (65°C). Dzięki temu sprzęt jest gotowy do kolejnego użycia bez żmudnego ręcznego mycia, a wałek nie nabiera nieprzyjemnego zapachu. Producent zaleca raz w tygodniu gruntowne mycie elementów, co również przebiega sprawnie.

*W zestawie znajdziemy dodatkowy wałek oraz szczoteczkę do czyszczenia.

Wrzesień zawsze niesie ze sobą atmosferę nowych początków. Lubię wtedy przejrzeć zawartość naszego domu i zweryfikować rzeczy które ułatwiają mi życie i jednocześnie dodają mu harmonii. Tefal X-Clean 10 okazał się właśnie takim sprzymierzeńcem – praktycznym, niezawodnym i jednocześnie eleganckim. Tefal X-Clean 10 zostanie w naszym domu na stałe – z pięciu głównych powodów:

  1. Łączy odkurzanie i mycie w jednym przejściu, więc oszczędza mi czas.
  2. Jest lekki w prowadzeniu, a samonapęd sprawia, że sprzątanie nie męczy.
  3. Sam się czyści i suszy, więc nie muszę zajmować się pielęgnacją urządzenia po każdym użyciu.
  4. Działa cicho i intuicyjnie, co sprawia, że sięgam po niego nawet do szybkiego „odświeżenia”.
  5. Rzeczywiście zostawia podłogi czyste i świeże – a to właśnie ten efekt daje poczucie, że dom jest gotowy na nowy początek.

Dodatkowy atut? To urządzenie jest po prostu eleganckie. Nie chowam go w szafie, bo świetnie wygląda nawet stojąc w stacji w rogu salonu. A dla mnie to ważne: skoro sprzątanie to codzienność, sprzęty też powinny cieszyć oko.