Czy wiecie jaka jest najtrudniejsza i najbardziej mozolna robota na świecie? To praca nad samym sobą. W przypadku tej pracy, są dwa rozwiązania: możemy być lepszymi lub gorszymi wersjami siebie. Bycie gorszą wersją jest stosunkowo łatwe – wystarczy sobie odpuścić chęci to znaczy: wysiłek, naukę, tworzenie relacji i dbanie o zdrowie, dietę, samopoczucie czy chęć przeżywania wyjątkowych chwil. Z byciem lepszą wersją jest już nieco trudniej, bo dążenie do wykorzystania swojego potencjału to długotrwały proces, który wymaga uwagi, samoświadomości, planowania, eksperymentowania oraz wypracowania nawyków.

“Dzień świstaka”, czyli kiedy kolejne postanowienia noworoczne zakończyły się fiaskiem.

Styczeń to taki czas, kiedy postanawiamy sobie różne rzeczy np. “rzucę palenie”, “rzucę się w wir pracy”, “rzucę to w wszystko i wyjadę hen daleko!”. Ja dla przykładu rok temu postanowiłam sobie, że zrzucę kilka kilogramów…Zapał był duży, chęci też dopisywały. Generalnie w 2019 można by powiedzieć, że albo wybierałam się na dietę, albo ją właśnie skończyłam, albo byłam w trakcie. Testowałam dosłownie wszystko: Kapuściana, Dukana, South Beach, 1000 kcal, 400 kcal, 100 kcal! To samo było z moją koleżanką. Dzwoniłyśmy do siebie i na bieżąco relacjonowałyśmy swoje postępy. Raz o mały włos nie doszło nawet do tragedii! Byłam w trakcie pudełkowej. Piotrek dostawał białej gorączki na sam widok kolejnych eksperymentów….więc kiedy dopadło mnie ssanie na coś słodkiego, zeszłam na paluszkach do kuchni i zaczęłam pałaszować rogalika z dżemem. Kiedy usłyszałam Jego kroki, rogalik ze strachu przed kompromitacją utknął mi w gardle i nawet z pomocą Piotra nie mogłam go odkrztusić. Trwało to dobrych kilka minut i jeszcze chwilę, a doszłoby do poważnego niedotlenienia. Wtedy oczywiście, wyprzedzając fakty, zaczęłam Go obwiniać, “Że przecież to wszystko dla Niego”…”Że finalnie nie musiał dzwonić przecież po te pogotowie!”, “Że jeśli chce, to rzucę tą dietę w cholerę!”, “Dobra rzucam!”.

Guzik było w tym wszystkim prawdy! Musiałam przecież jednak wyjść jakoś z twarzą! Odchudzałam się dla siebie. Chciałam być fit, czuć się dobrze w swoim ciele, mieć energię i w wersji szczupłej móc iść na przód – podbijać świat! Hej Sokoły! Tyle, że to wszystko kończyło się z dość mizernym efektem…Wystarczyła chwila i znowu sobie odpuszczałam. Na początku na poczet kosteczki czekolady, a zanim się obejrzałam – całego opakowania. Finalnie 2019 zakończyłam z 4 kg. na plusie!

Odchudzanie to jeden z najbarwniejszych przykładów moich niezrealizowanych planów. Nie zrozumcie mnie źle, moje życie jest kolorowe i dużo się w nim dzieje. W wielu aspektach życia jak Rodzina czy sprawy zawodowe – jestem spełnioną Kobietą. Jednak są w moim sercu i głowie – marzenia, które wciąż odkładam na potem. Te, najbardziej bolą właśnie w okolicach Nowego Roku, kiedy okazuje się że wciąż na karcie celów i dążeń wpisuję to samo.

W 2020 postanowiłam spełnić większość moich marzeń z ostatnich lat. Zrozumiałam, że nie mam czasu, aby je odkładać. Ty też ich tak naprawdę nie masz!

ZNAJDŹ SWOJE DLACZEGO

Marzenia pozwalają nam pragnąć, rozwijać się i nie stać w miejscu. To z marzeń rodzą się pasje. To one uwalniają talenty i uczą nas, że możemy więcej niż nam się dotychczas to wydawało. Bez marzeń tracimy z entuzjazm, pomysłowość, chęć do zabawy, spotkań z nowymi ludźmi, do poznawania i doświadczania nowych rzeczy. Przecież: “To możliwość spełniania marzeń, sprawia, że życie jest tak fascynujące” pamiętacie???

7 lat temu miałam marzenie. Zawodowe, ale tak naprawdę bardzo osobiste. Marzyło mi się, żeby pomagać i inspirować innych. Żeby to, co robię pomagało żyć piękniej, smaczniej, bardziej świadomie, wspierało w codzienności, zmieniało na lepsze…Brzmi naiwnie? Nie szkodzi! Z taką właśnie myślą utworzyłam kiedyś swój pierwszy post na blogu…W psychologii motywacyjnej istnieje pojęcie, które obok “błysku” o którym Wam już pisałam przy okazji wpisu urodzinowego <klik>, które darzę niezwykłą sympatią – jest nim tzw. core value, tłumaczone na polski jako wartość serca. To ta najgłębsza wartość zwana także misją, którą kierujemy się w życiu i której odkrycie daje nam poczucie sensu i napędza codziennie do działania. Kiedy nie mamy jasno sprecyzowanej misji, życie wydaje się niczym więcej aniżeli pasmem zmagań. Tymczasem misja jest paliwem dla marzeń i planów. Dzięki niej nabieramy poczucia wiary, że to co zamierzamy osiągnąć jest realnie możliwe! Nie ograniczamy się tutaj do tego co uważamy za racjonalne, nie ograniczamy się także swoją ułomnością i niedociągnięciami. Ważne jest, to co czujemy, czego naprawdę pragniemy, co jest naszą pasją i co jest dla nas naprawdę ważne. Jak powiedział Friedrich Nietzsche, “Ten kto ma w życiu swoje DLACZEGO, poradzi sobie z JAK“. A sama realizacja planów zgodnych z naszym core value, daje najgłębsze poczucie spełnienia, wyraża nasze umiejętności i niepowtarzalną zdolność dawania czegoś innym.

Prawdą jest, że bardziej od marzeń i celów, motywuje nas to, co się wydarzy później. Musimy wiedzieć, dlaczego chcemy zrealizować ten właśnie cel. Im lepiej to sobie zwizualizujemy, im więcej zobaczymy szczegółów, tym bardziej w to uwierzymy i tym większą będziemy mieli siłę do ich realizacji. Bardzo chcemy żyć pełnią życia, ale na co dzień zupełnie się tym nie zajmujemy. Myślimy, że szczęście w związku przyjdzie samo, jakby mimochodem – kochamy się pracujemy, żyjemy razem, więc jakoś to będzie. Jednak żeby być szczęśliwym także w związku, trzeba uczynić szczęście czymś dla nas istotnym. To, czemu poświęcamy czas, staje się ważne. To, w co się angażujemy, zaczyna działać. Kiedy zatem ostatnio zadałaś/eś sobie pytanie:

  •  czego tak naprawdę oczekujesz?
  •  jaka/jaki chciałabyś/byś być?
  •  jak chcesz wyglądać?
  •  co chciałabyś/byś zobaczyć/zwiedzić?
  •  do czego dążysz?
  •  i wreszcie o czym marzysz?

NAWYKI, CZYLI O WADZE DRUGIEGO KROKU

Marzenie jest stanem, który chcemy osiągnąć, zaś postanowienia to opracowana droga, która do tego stanu prowadzi. Oznacza to, że nie tylko wymyślam sobie, że chcę dla przykładu wyzbyć się negatywnego zachowania ale też wiem jak to zrobię krok po kroku. Dokładnie tak jak na moich tutorialach DIY;)

Ulf Muller, niemiecki neurolog, odkrył, że ci, którzy np. piją, grają czy się objadają, robią to nie dlatego, że lubią czuć odurzenie, przejedzenie i uwielbiają przesiadywać w kasynie. Ale dlatego, że chcą o czymś zapomnieć uspokoić się, poczuć ulgę albo przypływ endorfin. Chcą raz, chcą drugi, chcą następny. I wpadają w błędne koło destrukcyjnych nawyków. A te są niczym pętla złożona z trzech elementów: pierwszy to bodziec, drugi rutynowe działanie. Trzeci: nagroda. I tak w kółko….W związku z tą teorią wiążą się dwie wiadomości: dobra i zła. Zła: Nie można raz na zawsze pozbyć się nawyku. Badania dowiodły, że zostaje on zapisany w sieci neuronowej naszego mózgu. I czeka na moment, gdy “mięsień” woli osłabnie, np. pod wpływem zakrztuszenia się rogalikiem z dżemem. A dobra wiadomość, jest taka, że każdy nawyk MOŻNA zamienić na inny!

Sukces spełnionych marzeń zawdzięczamy zawsze samodyscyplinie, która jest warunkiem systematyczności.

Ludzie sukcesu, których biografie swego czasu pożerałam z równym zapałem jak czekoladę, mistrzowie olimpijscy ale i biznesmeni – nie są zazwyczaj bardziej utalentowani od swoich kolegów po fachu. Po prostu mają lepsze nawyki – dlatego wygrywają. Bardzo podoba mi się zdanie, które wypowiedział pisarz Mark Twain: “Nie liczy się wielkość psa w walce, ale wielkość walki w psie”. Jestem przekonana, że nasze osiągnięcia to w zdecydowanej mierze nasza zasługa, a nie genów, zdolności czy znajomości. Sukces to premia za pokonywanie swoich codziennych słabości.

ROK SPEŁNIANIA MARZEŃ – MOJA DROGA W 2020. Nowy cykl!

W 2020 postanowiłam spełnić większość moich marzeń z ostatnich lat. Zrozumiałam, że nie mam czasu aby je odkładać.

Czy wiecie gdzie znajduje się najwięcej przełomowych realizacji, scenariuszy filmowych, fenomenalnych projektów, genialnych powieści oraz wynalazków? Najbardziej zasobne miejsce tego świata to…cmentarz. Spoczywają tam Ludzie, którzy nigdy nie wykorzystali swojego potencjału…Henry Ford powiedział kiedyś bardzo mądre zdanie: “Niezależnie od tego, czy przewidujesz sukces czy porażkę, masz rację”. Jedyną rzeczą jaka Cie ogranicza jest brak wiary w siebie samego. Nie ma w tym nic odkrywczego, że Ludzie, którzy mówią: “Nie umiem i nie mogę”, naprawdę nie mogą, zaś Ci którzy mówią: “Mogę i potrafię” – rzeczywiście mogą!

Rozpoczynam żmudną pracę nad samą sobą, a ona wiąże się również ze spełnianiem marzeń. Jest ich całe mnóstwo! Chcę rozwijać swoje uśpione pasje, chcę nabywać nowych umiejętności, chcę tworzyć i budować. Mam w głowie tysiące pomysłów na scenariusze również zawodowe, których do tej pory nie zrealizowałam z przyczyn podobnych do tych, które nie pozwoliły mi schudnąć w 2019. Dlaczego Wam o tym opowiadam? Bo mam nadzieję, że moja droga, stanie się dla Was inspiracją do działań! Chcę żebyście się rozwijali i żyli zgodnie z Waszym “ja”, bo to najpiękniejszy sposób na życie.

Pierwsze zrealizowane marzenie 2020 – przedstawię Wam już w najbliższy piątek!