Wszystko o makijażu permanentnym brwi metodą MICROBLANDING

3
ladyofthehouse blog

Nie ma czym się chwalić ale biorąc pod uwagę okres minionych 10 lat mogłabym śmiało napisać poradnik: „Czego nigdy i pod żadnym pozorem nie robić z brwiami”. Ze swoimi przeszłam chyba każdą możliwą „modę” od bardzo wyrazistych, po cienkie kreski i w efekcie ich totalny brak! Nauczona na błędach, z czasem „wyhodowałam” swoje brwi i nadałam im kształt, który w końcu pasuje to mojego owalu twarzy.

Jest tylko jeden problem – jestem naturalną blondynką a moje brwi tak jak i rzęsy bez makijażu dziennego są mało wyraziste.  I choć przeszłam przez niejedno szkolenie dla makeupistek to wciąż wykonywanie precyzyjnego makijażu brwi, wymagało każdorazowo dużo skupienia, czasu i uwagi a tego jak wiadomo brakuje każdej z nas!

Przyglądałam się uważnie koleżankom, które co rusz poddawały się makijażom permanentnym brwi, ust czy nawet kresek na powiekach jednak rezultaty zabiegów były tak różne, że sama nie mogłam się zdecydować. Przerażał mnie efekt „brwi nieruchomych”, sztuczność i blaknięcie barwników. Co w niektórych przypadkach skutkowało dosłownie zielonymi kreskami nad powieką. Aż któregoś dnia jedna z moich przyjaciółek odwiedziła mnie tuż po zabiegu makijażu permanentnego brwi i wyglądała fenomenalnie! Jej brwi sprawiały wrażenie gęstszych i zdrowszych a do tego świetnie dobrany kształt nadał jej twarzy wyrazistości.

Okazuje się, że są dwie najbardziej popularne metody wykonywania makijażu permanentnego: cieniowanie (polegające na całościowym pokryciu cieniem brwi) oraz metoda piórkowa czyli MICROBLANDING (opierająca się na delikatnym nakreśleniu kreseczek imitujących naturalne włoski). Zachwycona niezwykle naturalnym efektem tej drugiej, sama poddałam się zabiegowi!

Makijaż permanentny – MICROBLADING krok po kroku

Na początku czas na formalności. Musimy podpisać oświadczenie, że nie chorujemy na takie schorzenia jak: infekcja, cukrzyca, łuszczyca a także że nie przyjmujemy leków typu sterydy oraz… że nie jesteśmy w ciąży. W oświadczeniu widnieje również zdanie, które zastrzega prawa do wnoszenia reklamacji w przypadku efektu, który nas nie zadowala. Co powinno być również dla Was lampką ostrzegawczą jak ważne jest miejsce do którego się udamy!

Jedynym salonem do którego odważyłam się pójść (a śledzę efekty makijażu permanentnego od dawna) jest Hedene Studio Salon Kosmetyczny. Tutaj makijaż wykonuje sama wicemistrzyni i juror Mistrzostw Polski w makijażu permanentnym Pani Dorota Gil-Kowalska.

Przechodzimy do działania: linergistka nakreśla proponowany przez nią kształt brwi, który mogłam spokojnie obejrzeć i ewentualnie zmienić. Następnie zostało nałożone znieczulenie w postaci kremu, które zanim zaczęło działać, dało nam czas na rozmowę dotycząca barwników oraz pielęgnacji po zabiegu. Dowiedziałam się między innymi, że efekt utrzymuje się minimum dwa lata oraz, że nie zaleca się stosowania czarnych barwników (gdyż one blaknąc zmieniają barwę na zieloną).

Byłam pewna kompetencji Pani Doroty jednak ogromnie bałam się bólu gdyż moja odporność wynosi dużo poniżej zera. Gdy zobaczyłam przyrząd przypominający długopis jednak zakończony kilkoma igiełkami, zacisnęłam mocno dłonie! Słyszałam bardzo nieprzyjemny dżwięk rozrywanej skóry ale…o dziwo!!! To naprawdę nic nie bolało!

Przed zabiegiem czytałam o tryskającej krwi i przerazliwym bólu jednak zadziałało doświadczenie kosmetyczki albo dobry preparat znieczulający. W tym przypadku pewnie jedno i drugie.

Sam microblanding trwał do 15 minut. Na koniec na chwilę został nałożony pigment. A po jego starciu cienka warstwa kremu „witamina A” dostępnego w aptekach. Zaraz po makijażu można śmiało wyjść na zewnątrz. Okolice brwi nie są opuchnięte a efekt jest jedynie mocniej zaznaczony o ton lub dwa, jednak nie przeszkadza nam na tyle abyśmy musiały chować się przed światem.

Cena makijażu microblanding wynosi około 800 zł (w cenie wliczona jest również korekta po upływie minimum dwóch tygodni). Czy cena jest wysoka? Pewnie nie należy do najniższych, ale biorąc pod uwagę efekt jaki daje nam makijaż – zadbanych, równomiernych i precyzyjnych brwi przez długie miesiące, myślę że zdecydowanie warto!

blog ladyofthehouse

blog ladyofthehouse

blog ladyofthehouse

blog ladyofthehouse

blog ladyofthehouse

makijaz-ladyofthehouse-permanentny

Jeśli chciałybyście się zdecydować na makijaż permanentny to warto zrobić go własnie teraz na chwilę przed urlopem, gdyż bezpośrednio po zabiegu nie zaleca się stosowania kąpieli słonecznych przez około tydzień. Nie ma również mowy o malowaniu brwi kredką czy żelem. Przed wyjściem z domu zaleca się ponadto stosowanie kremów z wysokim filtrem. W zamian budzicie się rano z pięknym makijażem brwi, którego wcale nie trzeba zmywać i malować każdego dnia od nowa!

 

***zdjęcia Joanna Barchetto

 

 

 

 

 

 

3 KOMENTARZE

  1. Bardzo ładne ma Pani brwi. 🙂 Widać, że zrozbione profesjonalnie. Ja też zrobiłam własnie niedawno na mokotowskiej w Warszawie. Czytałam jednak, że wiele kobiet jest niezadowolonych z efektów pracy, Jak Pani odczucia?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ