Dzisiaj w końcu mogę przedstawić Wam pierwszą relację z mojej ostatniej podróży. Ci co śledzą mój profil na Instagramie wiedzą, że tym razem padło na Turcję. Relację podzieliłam na kilka części. Dowiecie się z nich m.in gdzie się zatrzymaliśmy? Jacy są Turkowie i co myślą o turystach? Co wywarło na mnie największe wrażenie? Jak wyglądają wnętrza Turków? Co warto przywieźć z Turcji? A także jak się przygotować planując ewentualne wakacje w tym malowniczym kraju. Mam nadzieję, że materiał, który dla Was przygotowałam zachęci Was do zwiedzenia prezentowanych miejsc i stanie się dla Was inspirującym źródłem wiedzy. Zaczynamy?

Długo zastanawiałam się co powinnam umieścić w pierwszym wpisie. Postanowiłam zacząć od INFORMACJI PRAKTYCZNYCH. Ten materiał obrazuje najtrafniej wygląd Turcji i jestem przekonana, że pozwoli Wam w przyszłości dokładnie przygotować się do podróży. Mówiąc krótko: sama chciałabym natrafić na podobny brief przez wyjazdem.

JAK ZWIEDZAĆ TURCJĘ – komunikacja

Jeśli pamiętacie moją ubiegłoroczną relację z Grecji, to wiecie już, że moim absolutnym faworytem zwiedzania obcego kraju, jest opcja na własną rękę, najlepiej wypożyczonym samochodem. Nie przepadamy za zorganizowanymi wycieczkami, lubimy odkrywać nowe miejsca na własnych warunkach i w swoim tempie. Okazuje się jednak, że w Turcji prawa drogowe są delikatnie ujmując „dyskusyjne” i w rzeczywistości na drodze pierwszeństwo ma po prostu…. większy. Nikt tu nie zwraca uwagi na pieszych, zarysowania aut, czy czerwone światła! Standardem jest również przewożenie dzieci bez fotelików czy też po 8 osób w 1 osobowym samochodzie. Sceną mrożącą krew w moich żyłach był widok ojca rozmawiającego przez telefon i trzymającego 2-letnie dziecko na kolanach za kierownicą! Są też plusy: w Turcji nie spotkałam się z korkami a jakość dróg naprawdę robi wrażenie! Ze względu na turecką fantazję prowadzenia samochodów, stanowczo odradzano nam jednak korzystania z wypożyczalni aut. Okazuje się, że ubezpiecznie nie pokrywa żadnych ewentualnych szkód wynikających z kolizji czy nawet zarysowań. Bez względu na winowajcę, koszty tak czy inaczej spadają na wypożyczającego. Szczęśliwie w Turcji mamy niezwykle dobrze rozwiniętą komunikację autobusową. Odległości do 50 kilometrów pokonamy dzięki dolmuse – czyli dość tanimi, często kursującymi minibusami. Dolmuse są zazwyczaj na wysokim poziomie, ich kierowcy z chęcią wytłumaczą dokąd i jak dzięki nim dojedziemy. Niech nikogo nie zdziwi głośna muzyka w minibusach. Tureccy kierowcy busów uwielbiają śpiewać. Kolejną możliwością transportu są pociągi – czyste i ciche, często tańsze nawet od autokarów.

TURECKA KUCHNIA – czyli pokaż kotku co masz w środku

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam poznawać smaki miejsc do których wyruszam. Dla mnie kulinaria to wizytówka państwa, jeden z kluczowych elementów który je definiuje. Jak to jest z kuchnią turecką? Jest tak, że ewentualna dieta przed-wyjazdowa, kończy się in plus nowych, tureckich kilogramów. Turecka kuchnia to z jednej strony dania mięsne (polecam tu w szczególności barani kebab oraz mielone kotleciki kofteler) a z drugiej raj dla smakoszy deserów i słodyczy. Tureckie desery są najsłodsze z możliwych. Mój absolutny faworyt baklava (przekładaniec cieniutkiego ciasta z miodem, orzechami oraz migdałami), nie ustępuje popularności lokum – czyli galaretkom w kostkach obsypanymi wiórkami kokosowymi lub cukrem pudrem. Będąc w Turcji nie można wręcz nie spróbować pysznych nie-roztapiających się tureckich lodów, które są wytwarzane na bazie koziego mleka z dodatkiem mączki ze sproszkowanych bulw storczyka i żywicy naturalnej z drzewa pistacji. Wegetarianie mogą liczyć na bezmięsne pilawy, ogromny wybór sałat, warzyw i owoców. Choć osobiście, tym ostatnim polecam w szczególności pide – turecką pizzę z zapiekanym serem kozim i warzywami.

ZDROWIE – czy ZEMSTA SUŁTANA to mit?

Pozytywy: Turcja to kraj bezpieczny, wolny od chorób tropikalnych. Nie wymagający od nas dodatkowych szczepień (co najważniejsze). Jeśli kiedykolwiek byliście w Egipcie i poznaliście na własnej skórze czym grozi Zemsta Faraona, to w Turcji mamy do czynienia dokładnie z tymi samymi objawami. Aby uniknąć wszelkich objawów zatrucia pokarmowego, należy stosować się do sprawdzonej zasady: „Obierz, sparz, ugotuj, albo – zapomnij”. W Turcji należy pić wodę jedynie butelkowaną oraz często myć ręce. W przypadku jedzenia najlepiej wybierać dania gorące i świeżo przygotowywane miejscowe produkty. Jeśli planujemy posiłek na mieście, lepiej wybrać małą lokalną knajpkę – gdzie stołuje się wiele osób aniżeli ekskluzywną restaurację, która świeci pustkami. Jako że Zemsta Sułtana, dopada najczęściej dzieci (zapewne ze względów higienicznych), po konsultacji z lekarzem przed wyjazdem podałam Chłopcom odpowiednie probiotyki, które uchroniły przed przykrościami…. Zemsta Sułtana to jedno a absolutna konieczność ochrony głów to drugie. W Turcji (choć nie tak bardzo odczuwalnie) temperatura nie schodziła poniżej 38 stopni w ciągu dnia. Bardzo ważne jest aby przed wyjazdem zabrać ze sobą dobre kremy z filtrem ochronnym, piankę leczniczą w przypadku ewentualnych poparzeń, a także obowiązkowe nakrycia głowy. Osobiście ratowałam się stylowymi chustami, które po powrocie w Turcji polubiłam również na co dzień. UWAGA – gdyby w trakcie pobytu, konieczna była konsultacja lekarska, nie korzystajmy z pomocy lekarza dyżurującego w hotelu w którym się zatrzymaliśmy. Okazuje się, że tej konsultacji w Turcji nie obejmuje ubezpieczenie i musimy za nią zapłacić dodatkowo tak jak za usługę hotelową.

PIENIĄDZE W TURCJI – dlaczego pewien turecki handlarz opuścił przeze mnie swój sklep?

Zacznę od tego, że w Turcji jednostką monetarną jest turecka lira. W większości miejsc (za wyjątkiem muzeów) możemy zapłacić w walucie euro lub w amerykańskich dolarach. Zdecydowanie odradzam Wam jednak zabieranie ze sobą europejskich pieniędzy, gdyż w większości miejsc obowiązuje nieopłacalny dla nas przelicznik 1 USD = 1 EUR. W zdecydowanej większości możemy również płacić popularnymi kartami debetowymi i kredytowymi. Warto także zabrać ze sobą kilkanaście dolarów, które przeznaczymy na napiwki. W Turcji napiwek zwany jako bakszysz jest jak najbardziej mile widziany zarówno za posprzątanie pokoju, pracę kelnera, czy też za przebytą drogę dla kierowcy autobusu. Jadąc do Turcji musicie także wiedzieć o jednym – tutaj targowanie się jest sprawą honoru! I choć w pierwszym momencie czułam się nieswojo, to jednak widząc proponowane ceny na bazarach i ogromny wybór produktów – chęć targowania wzrastała z każdym nowym sklepem. W moim przypadku apogeum nastało na stoisku z torebkami! Tak długo targowałam się ze sprzedawcą, że w trakcie negocjacji wyszedł ze swojego sklepu i chciał go zamknąć…Finalnie zakupiłam 4 torebki w cenie 1, którą proponował na początku;) Przyznam szczerze – była to doskonała inwestycja i ogromna satysfakcja…choć myślę, że w duszy sprzedawca również był zadowolony. Jeśli mogłabym Wam zatem doradzić w kwestiach negocjacji cenowej, to najważniejszą taktyką jest czas, absolutnym grubiaństwem jest przechodzić od razu do sedna sprawy. Z moich obserwacji tureccy sprzedawcy uwielbiają bazarowe sprzeczki i czerpią z nich więcej satysfakcji aniżeli z samej sprzedaży. Istnieje w Turcji jeszcze jedna nie-pisana zasada: w przypadku towarów o niskiej wartości np. drobnych pamiątek, lepiej niż cenę targować-ilość.

Wybierając się do TURCJI powinniście także wiedzieć, że:

  •   Choć w Turcji większość osób jest wyznania muzułmańskiego, to kraj jest z założenia świecki. Na straży świeckości państwa stoi wojsko i rozdział religii od państwa jest tu podkreślany, a Turcy są z tego dumni. W dużych miastach wiele osób jest niepraktykujących, natomiast na wsiach nadal jest wielu ortodoksyjnych wyznawców islamu.
  •   Turcy bardzo lubią dzieci i chętnie je rozpieszczają, dlatego nie powinno nas dziwić, że zagadują dziecko lub wręczają mu słodycze. Dzieci są uważane za dobro całego narodu.
  •   Źle przyjęte jest ostentacyjne okazywanie sobie na ulicy uczuć oraz spożywanie alkoholu.
  •   Od 1 stycznia 2015 obowiązuje konieczność posiadania wizy do Turcji oraz paszportu ważnego co najmniej 60 dni od daty wygaśnięcia ważności.

Mam nadzieję, że moja pierwsza część relacji z pobytu w Turcji przypadała Wam do gustu!

Do zobaczenia w kolejnej odsłonie  tureckich wakacji!