Ona i On

18
damsko meskie
Żyjemy w czasach w których małżeństwa z 30 letnim stażem wzbudzają podziw i uznanie. Rozwody nawet wśród bliskich osób stają się standardem.  Co jest więc dzisiaj sekretem udanego związku? Miłość, powie każdy z Was…

W wieku pięciu lat miałam „kolegę” o imieniu Rafał. Wyraz kolega celowo umieściłam w cudzysłowie, bo bardzo się nie lubiliśmy. On natomiast uwielbiał uprzykrzać mi życie doprowadzając do przedszkolnej frustracji czteroletniej dziewczynki. Jego techniki były banalne ale skuteczne. Pech chciał, że w naszym osiedlowym gronie jako jedyni byliśmy rówieśnikami, więc przy jakichkolwiek zabawach typu „dom”, On był „mężem-policjantem”, a ja „żoną” opiekującą się domem i dziećmi.

Rafał był nieznośny do tego stopnia, że któregoś dnia, gdy czekałam na niego z „obiadem” tak go nakarmiłam łopatką piasku, że na drugi dzień przyszedł do nas z mamą na skargę pt. „Gosia otruła Rafałka i całą noc wymiotował”. Tego dnia między naszymi mamami wywiązała się dyskusja, a ja i Rafał byliśmy siłą rzeczy zmuszeni spędzić ze sobą czas i to w jednym pokoju! Przy zabawach moimi lalkami okazało się, że wcale nie jest takim błaznem jak na podwórku i on pomyślał chyba podobnie, bo po godzinie zapytał wprost: „będziesz ze mną chodzić?”

Nasza „miłość” kwitła. Rafał chronił mnie na każdym kroku „byłam nietykalna” na całym osiedlu nawet u starszaków. Dopingował mnie gdy mój starszy brat uczył jeździć na 2-kołkach na rowerze i wspólnie zrobiliśmy z tysiąc „sekretów” pod szkiełkiem. Potem „zerówka” my oczywiście w jednej grupie. Po zerówce bajki u mnie albo u niego…ewentualnie fikołki na trzepaku.

Tak nadszedł czas pierwszej klasy. Ja trafiłam do „A”, On do „D”. Rozpacz! Pomogły jedynie mozolne tłumaczenia, ze przecież będziemy się widywać na przerwach i po szkole… tak było.

Nasze drogi zaczęły się jednak z czasem rozbiegać… ja zapisałam się na tańce, On do kółka plastycznego, ja dostałam różowe „Wigry” on niebieskiego „BMX’a”… Tak się popisywał na tym rowerze, że w końcu powiedziałam mu przy wszystkich dzieciach: „Masz najwolniejszy rower ze wszystkich na osiedlu”! Na co on poczerwieniał od stóp do głów i w nerwach wykrzyczał do mnie „Ty… Ty BIAŁASKO!!!”. Wtedy miarka się przebrała! Nie mogłam przeżyć, że ktoś tak nazwał moją dumę – blond włosy do pasa! Niedługo po tym zdarzeniu, wyprowadziliśmy się z osiedla i słuch po Rafale zaginął.

…dziś wspominam te chwile z uśmiechem przy każdej okazji, gdy rozmawiam z przyjaciółkami o przepychankach damsko-męskich. Paradoksalnie to reguły panujące w relacjach przedszkolaków stają się standardem współczesnych małżeństw.

Błędnie odczytywane hasła: „Sky is the limit”, „Życie jest tylko jedno” lub „Carpe diem”  – dają nam poczucie niezależności. Upojeni chwilą przychylności losu, zaczynamy wierzyć że możemy wszystko a świat czeka u stóp. Największe złudzenie współczesnych Ludzi – samowystarczalność. Poddajemy się bez walki a wchodząc w kolejne relacje szybko okazuje się, że problem tkwi w nas.

Czy widzieliście kiedykolwiek zdjęcie poniżej?

 

para staruszkow

 

Fotografia co jakiś czas obiega internet, zdobywając tym samym miliony udostępnień. Ideał trwałego i szczęśliwego związku nigdy nie był tak deficytowy i jednocześnie silnie pożądany.

Nic nie dane nam na zawsze….

Miłość, która połączyła dwoje Ludzi wymaga ciągłej pielęgnacji, troski i kompromisu. Związek to praca nad tworzeniem codzienności, która nikomu nie uwiera i nikogo nie dusi. To starania nad stworzeniem harmonijnej przestrzeni która nazywa się wspólnym życiem

Nie ma jednej uniwersalnej rady na szczęśliwy związek. Każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby, oczekiwania….dlatego oprócz uczucia ważne jest porozumienie. Dialog w którym z szacunkiem „wygarniecie” sobie wszystko co dobre i co kuleje w Waszych relacjach. Między Kobietą a Mężczyzną często największym problemem jest: wg Niej: „…że On się nigdy nie domyśli” a wg Niego: „…że nie wiadomo o co Jej znowu chodzi”.

Postarajcie się dla siebie – przecież na niczym nie zależy Wam tak bardzo jak na sobie….

 

 

 

18 KOMENTARZE

  1. Umarłam ze śmiechu, gdy czytałam o łopatce piasku. Wracam do tego fragmentu i śmieję się do siebie, jak głupi do sera. Przyznaję – dawno się tak nie ubawiłam. 🙂 Zachowując bardzo humorystyczne tło, napisałaś świetny post. Cieszę się, że tak wartościowe powstają teraz na blogach.

    Ściskam!

  2. No jak tak mogłaś otruć Rafałka. 😀 😀
    Temat bardzo na czasie. Wierzę, że mimo obecnych czasów, dzięki wzajemnemu wsparciu i pielęgnowaniu relacji, związek będzie mógł się rozwijać i nieustannie przynosić satysfakcję.

  3. Ja mimo wieku staram się wszystko naprawiać.
    Zepsuł mi się telefon, superaśny smartfon na którego wydałam miliony (w moim mniemaniu), połamał się, pokruszył. Każdy mówił żeby go wyrzucić i kupić nowy. Uparłam się, wyjęłam szybkę, wyprostowałam metal i dokupiłam nową szybkę z dotykiem. Koszt 100zł.
    Po prostu kupić nowe jest łatwiej niż włożyć starania, żeby naprawić stare. I to powiedzenie jak najbardziej się sprawdza.
    Niestety.

  4. Wczoraj przeczytałam w mądrej książce, że ” kochać ” to czasownik – nie mamy danego odczucia miłości raz na zawsze – musimy je po prostu sami czynić na co dzień – każdego dnia kochać – służyć, słuchać, współczuć, doceniać.
    ” Miłość jest wartością, która potwierdza się przez pełne miłości działanie ” A miłość to uczucie i można je wskrzesić. Trzeba tylko odkryć w sobie tą możliwość.
    Cytat z tego zdjęcia trafia w samo sedno.

    A.

  5. Małżeństwa powstają z miłości rozwody z braku zrozumienia, nienawiści czy wypalenia. Może być wiele powodów. Warto dobrze poznać się wcześniej. Ale czy jesteśmy w stanie poznać drugiego człowieka na tyle, że powiemy „przeżyję z nim kolejne 50 lat”. Ludzie potrafią się zmieniać. Jednak starajmy się utrzymać małżeństwo i dbać o nie. Skoro ślub może być najpiękniejszym dniem w naszym życiu, to niech reszta życia będzie równie piękna. Pozdrawiam 🙂

  6. Świetny blog! Że ja tu wcześniej do Ciebie nie trafiłam. A post w samo sedno.
    Zgadzam się, że współczesny świat nie sprzyja naprawianiu, gdzie nawet żarówki produkowane są z ,,datą ważności”.
    Czasem lepiej i łatwiej wymienić na coś/kogoś na nowszy model.
    Moi rodzice są po rozwodzie i wiem, że to nic fajnego, dlatego w swoim małżeństwie staram się jak umiem. O miłość trzeba dbać, choć wiadomo na niektóre rzeczy wpływu nie mamy.
    Pozdrawiam Cię Ania

    ——-
    http://london-lavender.com

  7. Popieram. I polecam wszystkim małżeństwom i przyszłym małżeństwom DVD z wykładem, stand upem Marka Gungora pt „Przez śmiech do lepszego małżeństwa”. Mówca pokazuje jak pięknie się różnimy, jak sobie wybaczać, jak się zrozumieć i kochać. Genialne i bardzo, bardzo zabawne. Polecam na prezent.

  8. Przedstawię więc i naszą historię 🙂 On 22 lata student Ekonomii na Uniwersytecie Wrocławskim, Ona 21 lat studentka Analityki Gospodarczej na Uniwersytecie Łódzkim. Obydwoje różnie definiują dane określenia, a raczej przeciwstawnie; horror – według niej skarpeta na środku pokoju, nie dosunięta szuflada, według niego wstawanie o 6 na uczelnie po imprezie. Komedia – według niego wygłupy i śmieszne historie, według niej – on. Zaradność – według niej, uczelnia, praca, treningi (gospodarowanie czasu), według niego umiejętność nie wydłubania Sobie oka mieszając herbatę. Pracowitość – ona kolejny dzień 10 h przy książkach, on przez 10 h po 15 minut co godzinę przy książkach. Dramat – ona 4 z zaliczenia, on; brak mleka do kawy. Na co dzień mieszkają ponad 200 km od Siebie, ale pochodzą z jednego miasta, jednak studiują w dwóch osobnych. W kwietniu miną 2 lata, i choć odległość jest spora to widują się często, a wszystko układa się bardzo dobrze. Zawsze jedno może liczyć na drugie, a odległość wzmaga w nich jedynie potrzebę drugiej osoby i tęsknotę. Rzadko w czymś się zgadzają, dużo rozmawiają, są uparci jak osły; ale kochają się nade wszystko.

    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xlp1/t31.0-8/12711091_698739636935324_1753852766767010686_o.jpg

    Pozdrawiamy 😀

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here