Przeciętna Kobieta wypowiada około 20 tysięcy słów dziennie, Mężczyzna ponoć o połowę mniej.  Większość słów nie ma specjalnego znaczenia. Używamy ich do komunikacji, prosimy, dziękujemy, pozdrawiamy, przepraszamy…Gorzej gdy ktoś nam zajdzie za skórę, wówczas zdarza się, że z ust wylewa się cała gorycz, która mniej lub bardziej ale drzemie w każdym z nas. Język to olbrzymia moc. Piękna albo okrutna.

 

Słowa usłyszane, pozostają w nas na zawsze…

Poruszamy się w potoku słów. Mówią do nas z internetu, z telewizji…mówią z prasy, ze sklepu, ze szkół i z radia. Często nie zauważamy jak skutecznie słowa potrafią podnieść nas na duchu, zainspirować, uspokoić albo wprawić w zły nastrój. Bywają słowa, które raz wypowiedziane, słyszymy do końca swego życia….powracają jak bumerang mimo, że oddalibyśmy wiele aby wybić je z pamięci.

Nigdy nie zapomnę korytarza szkoły podstawowej, tamtej wystawy w gablotach i wzroku kolegi z klasy,który nazwał mnie w złości: „Pyzunią”. Stałam wtedy jak wryta i czułam jakby cały tłuszczyk „Pyzuni” wylewał się na podłogę, przez co wszyscy potykali się o własne nogi, upadali i zaczynali pływać…tłuszcz się wylewał i wylewał a Oni z przerażeniem patrzyli na mnie…czerwoną po same uszy ze wstydu Gośkę! „Pyzunia” tamtego dnia zakorzeniła się na dobre a potem przewijała na różnych etapach. Prowadziła do wielu głupstw, utrapień i wyolbrzymionych kompleksów. Do tego stopnia, że będąc na I roku studiów i warząc 45 kg. wciąż widziałam w lustrze jedynie okrągłe poliki.

Jedno słowo, stworzyło kawałek historii…

 

Słowa potrafią zmienić nasze życie…

Żaden spot reklamowy, czy akcja charytatywna nie trafiły do mnie tak bardzo jak szczerość oczu pewnego pana, wypowiadającego słowa, które stały się dla mnie pózniejszym kierunkiem.  Było to kilka, dobrych lat temu. Krzątałam się po kuchni, przygotowując święta, jednoczenie „jednym uchem” słuchając programu telewizyjnego. Reportaż dotyczył ubóstwa wielodzietnej Rodziny a także Ich sąsiadów, którzy sami żyjąc w skrajnej nędzy, regularnie dzielili się z pierwszymi, wszystkim co mają. Pyta więc dziennikarz gospodarza domu: „Jak to możliwe, że w Nich tyle dobrego serca, że choć sami biedni, pomagają uboższym?”. A ten Pan z zaszklonymi oczami, zniszczonymi dłońmi od lat pracy i wstydliwym spojrzeniem odpowiedział, tak po prostu:

„…że Człowiek według Niego jest tyle w życiu wart – ile może drugiemu dać”

Od zawsze drzemały we mnie pokłady empatii ale słowa tego pana nauczyły mnie więcej niż wszystkie podręczniki „dobrego życia” razem wzięte. „Człowiek tyle wart jest, ile może drugiemu dać”….niesie za sobą nieskazitelną bezinteresowność – pojęcie tak bardzo deficytowe w szalonych czasach w jakich przyszło nam żyć.

 

Słowa demaskują nasze wnętrze....

Należę do pokolenia, któremu zewsząd tłumaczono o prawie do „wolności słowa”, mówienia głośno i wyraznie o tym co myślimy. Czasem ta wolność zdaje się wymykać nam spod kontroli. Zrodziła pewien rodzaj brutalności i agresji w języku. Całkiem niedawno poróżniła mnie z moją znajomą jedna wydawać by się mogło błaha kwestia. Ona wyrzuciła z siebie cały ciężar a ja od języka i tonu którym operowała, czułam jakby ktoś przeciągnął mnie po błocie a na koniec przejechał walcem. Tyle dowiadujemy się o człowieku, gdy otworzy usta. To jakim operuje słownictwem zdradza więcej aniżeli mogłoby się nam wydawać….Wnikliwy słuchacz, potrafi sprawnie rozpoznać kim jest jego rozmówca. Czy akceptuje siebie, czy jest szczęśliwy, spełniony czy też wręcz przeciwnie…

” Uważaj na myśli – bo przerodzą się w słowa

Uważaj na słowa – bo przerodzą się w czyny.

Uważaj na czyny – bo zamienią się w nawyki.

Uważaj na nawyki – bo staną się charakterem

Jesteś tym, co myślisz”

                                                                               Margaret Thatcher

W Nowym Roku życzę Wam większej wrażliwości na słowo, dobrego smaku w dialogu, dbałości o uczucia innych a to wszystko zwane jest najogólniej – uprzejmością…

Zatem bądzmy dla siebie zwyczajnie uprzejmi;)

slowa maja moc

 

blog roku 2015 - tekst roku