W ciągu minionego roku w związku z blogowaniem otrzymałam ponad 3000 maili. Są to wiadomości od Czytelników, zapytania o współpracę a także prośby o patronat i wsparcie różnorakich akcji…Te ostatnie zawsze sprawiają mi nie lada problem bo tak jak odrzucenie piętnastej wiadomości (każdej z innego miasta) o pomoc w zbieraniu głosów na plac zabaw przychodzi mi bezrefleksyjnie, tak wybór akcji wspierającej leczenie śmiertelnie chorego Dziecka to dla mnie zawsze duży problem…

Ta sprawa jest wyjątkowa z wielu względów. Po pierwsze ze względu na cel, po drugie na bohaterkę całego zamieszania, a po trzecie dlatego, że w prosty sposób udowadnia jak wiele w nas, zabieganych Ludziach XXI  wieku, działających schematycznie… wciąż tak wiele dobrej woli.

Bo jak inaczej opisać Kobietę (Milenę Szostak), której nie znam ale dzwoni do mnie na wpół przytomna (nie śpi/działa) i opisuje historię Dziewczynki, której trzeba pomóc i Ona sama to wszystko zrobi tylko prosi o małe wsparcie gdyż goni ją czas?

Albo zapracowanej pani fotograf, która poinformowana póznym wieczorem, rano pakuje swój sprzęt i organizuje niedzielne mini studio aby dołożyć cząstkę siebie w dobro, które właśnie się dzieje.

Zaraz po tym rozmawiam z moją znajomą, która wzruszona opowiada o swoim siedmioletnim Synku Mateuszu (na zdjęciu), który oddaje swój prezent urodzinowy aby wesprzeć koleżankę, którą zna jedynie z plakatów i opowieści.

misie dla misi

 

Poznaj Misię

Zaczęło się od bólu nogi. To nic, mówili lekarze, zwyczajne bóle wzrostowe. Zlecone w tym samym czasie przez pediatrę kontrolne USG brzucha wykazało powiększone węzły chłonne. Rodzice natychmiast zrobili badanie krwi. Diagnoza była druzgocąca: ostra białaczka limfoblastyczna.

Misia była już leczona w Warszawie i w Kielcach, a przeszczepowi szpiku poddano ją w grudniu 2014 r. we Wrocławiu.

Nie poddaje się. Robi teatrzyki, rysuje, stroi się w sukienki, lubi słuchać historii i wymyślać im różne zakończenia, a jej ulubione narzędzie to nożyczki. Uwielbia robić wycinanki. Bardzo chciałaby mieć kiedyś długie włosy (teraz ma ich bardzo niewiele). Wiązałaby je w kucyk albo zaplatałaby w warkocz. Misia rozumie, co jej dolega. Zapytana, co w niej choruje, mówi: „szpik“.

Bywa jednak bardzo zmęczona. Ostatnio zapytała: „Czy ja już choruję ostatni raz? Bo ja nie chcę się leczyć, aż będę dorosła“. I jeszcze: „Czy uda się wszystko?“ – „Z czym?“ – zapytała mama. „Ze mną“ – odpowiedziała Misia. Chciałaby mieć dwie córki: Anię i Helę. Od tygodni nie opuszcza pokoju w kieleckim szpitalu. Kiedy ostatnio mama, która jest z nią cały czas, otworzyła okno po deszczu, Misia powiedziała: „Jak pięknie pachie powietrze“.

misie dla misi

 

Misia Krawczyńska ma dopiero cztery lata,  a z chorobą walczy przez połowę swojego życia. Po dwóch wznowach białaczki i przeszczepie szpiku okazało się, że jedyną szansą na uratowanie jej życia jest kosztowne leczenie w zagranicznej klinice.

W tym celu Ludzie dobrej woli organizują akcję w całej Polsce, których finał odbędzie się 14 czerwca we wszystkich większych miastach.

Organizatorzy zadbali o atrakcje i gwarantują świetną zabawę dla wszystkich uczestników. A ja myślę sobie, że całe wydarzenie oprócz wsparcia dla Misi, możesz potraktować jako najprawdziwszą lekcję empatii dla swojego Dziecka. Warto pomagać! I być tam po prostu trzeba!

–   Warszawa Piknik Miliona Misiów tutaj: PIKNIK DLA MISI

–   o całej akcji dowiecie się na stronie: Misie dla Misi

–   Olsztyński Piknik Miliona Misiów tutaj:  „Misie dla Misi”

 

DOBRO wraca……