Kiedy niespełna pół roku temu, otrzymałam wiadomość od jednego z największych francuskich portali internetowych z prośbą o wywiad, byłam zdumiona zarówno zainteresowaniem zagranicznych mediów jak i zasięgiem bloga. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że to dopiero początek tej pięknej przygody…

Kilka miesięcy po publikacji wywiadu, w swojej skrzynce mailowej znalazłam wiadomość, którą od razu podzieliłam się z Wami na facebook’u. Było to zaproszenie na pierwsze tego typu międzynarodowe spotkanie wpływowych blogerów z 14 państw E-fluent Ogromny zaszczyt i wyróżnienie. Tym bardziej, że jak się później okazało, wybór nad reprezentacją poszczególnych państw trwał po kilka miesięcy i nie były to decyzje przypadkowe. Sam event miał na celu poznanie siebie na wzajem, wymianę doświadczeń, nawiązanie kontaktów marketingowych a także możliwość zwiedzenia Paryża. Zaproszenie było dla mnie zaskoczeniem jeszcze z innego powodu! Mianowicie w okolicach września zamarzyłam sobie jesienną paryską sesję pod konkretną publikację. Później ta myśl kiełkowała jeszcze przez jakiś czas, a kiedy w końcu zaczęłam ją organizować, otrzymałam maila, od którego z wrażenia aż przeszły mnie dreszcze!

Kiedy jednak nadszedł ten dzień…nasz lot stanął pod dużym znakiem zapytania. Otóż na kilkanaście godzin przed podróżą media obiegła wiadomość, że oto własnie udaremniono zmasowany atak w centralnych punktach Paryża, dokładnie w 12 miejscach! Skontaktowałam się z Anią Moskal – naszą przewodniczka po Paryżu, która bez najmniejszego wzruszenia stwierdziła, że nie ma się czym martwić bo kraj co rusz obiegają podobne newsy i nikt się tym nie przejmuje. Na miejscu okazało się, że Paryżanie przywykli do częstych alarmów i stanów podwyższonego ryzyka. Na nich uzbrojona od stóp do głów policja, wojsko i straż przechadzająca się po ulicach, a także kontrole przed wejściem do metra czy centrum handlowego nie robią żadnego wrażenia. Na nas i owszem! Do tego stopnia, że Marlena jak ognia unikała podróży metrem. Tym samym  co rusz zatrzymywałyśmy się w przyulicznych sklepach po wygodne obuwie. A tak na marginesie: piętnasto-centymetrowe szpilki to nie jest najlepszy wybór na zwiedzanie miasta, nawet jeśli jest to…Paryż!

Babski wypad

Szczęśliwie, moimi głównymi towarzyszkami podróży okazały się wspaniałe Kobietki: Matylda Kozakiewicz – Segritta, którą czytając jakieś 6 lat temu stwierdziłam że uprawia najbardziej klawy zawód tego świata..jest blogerką! Marysia Górecka z – Mamy Gadżety, która oprócz tego, że prowadzi przydatnego bloga, ma też niezwykły dar opowiadania, co przy jej radiowym głosie wzbudza ogromną ciekawość, a także moja niezastąpiona kompanka Marlena Wróblewska – Makóweczki. Z Marleną nie tylko wspólnie leciałyśmy samolotem, ale także mieszkałyśmy w jednym pokoju i przegadałyśmy niejedną godzinę. Hmm…jakby tu Wam przybliżyć obraz Jej osoby? Czy oglądaliście kiedykolwiek bajkę „Zaplątani”? Zaskoczę Was! Główna bohaterka istnieje w realnym życiu! Zawsze uważałam siebie za wulkan energii jednak przy Marlenie już o 22:00 padałam na twarz, tylko po to aby obudziła mnie znowu o 1:00 bo miała „coś do opowiedzenia” i zaraz potem o 5:00 bo „coś usłyszała”! Mimo rozbieżnych temperamentów, zauważyłam też wiele cech wspólnych, blisko mi do Ludzi którzy bez koloryzowania, potrafią opowiedzieć o wszystkich swoich wzlotach i upadkach przy czym na przemian śmiejąc się i wzruszając. Autentyczność – to cecha na wagę złota, która jednocześnie jako pierwsza przychodzi mi na myśl myśląc o Niej. Przy okazji zerknijcie do Marleny <tutaj> jej relacja z naszego wyjazdu.

Elegancja-Francja!

Samo miasto jest wspaniałe, cudowne i niezwykle inspirujące! Jeśli miałabym w jednym zdaniu odpowiedzieć: Co robiłam w Paryżu? Odpowiedziałbym: „Z największą przyjemnością i podziwem przyglądałam się Ludziom”. Francja to prawdziwa kolebka różnych narodowości. Piękne uliczki, architektura a wśród nich przechadzający się Paryżanie. Znacie moje podejście do mody, którą traktuję delikatnie ujmując: „swobodnie”. Jednak to co naprawdę uderza w Paryżu to cudownie wystylizowani Ludzie! Eleganckie kobiety, futra, kożuchy, kapelusze! Miałam wrażenie że część z przechodniów własnie urwała się z pierwszych stron magazynów modowych. Do tego zewsząd rozbrzmiewający język francuski…jak dla mnie zdecydowanie najbardziej zmysłowy język świata.

Mimo, że nasza podróż wypadła w samym środku zimy, temperatura w ciągu dnia nie spadała poniżej 6 stopni powyżej zera. Centrum tętniło życiem a kawiarnie wraz ze swoimi zewnętrznymi ogródkami, pękały w szwach, przy czym eleganccy Francuzi notorycznie korzystający z rowerów jako środka komunikacji.

Myślę sobie, że Paryż to jedyne miejsce na świecie, które warto także zwiedzić tylko we dwoje. I wiem to na pewno że jeszcze tam wrócę…Chociażby tylko po to, aby móc raz jeszcze w środku nocy popływać wzdłuż Sekwany:

ladyofthehouse

efluent-ladyofthehouse

paryz

wplywowa-blogerka-polska

polish-bloger-lifestyle

e-fluent-france

lady007

podroz-do-paryza

efluent-spot

najlepszy-blog-diy

francja-ladyofthehouse

ladyofthehouse-blog

mums-e-fluent

ulice-paryza

francja-co-zwiedzic

 

*Wspominałam Wam o Ani Moskal. Gdybyście kiedykolwiek wybierali się do Paryża albo tez szukali utalentowanego fotografa, to pierwsze kroki skierujcie do Niej <TUTAJ> Ania jak mało kto zna Francję a przy tym jest wspaniałym przewodnikiem!