Gdybym raz na jakiś czas nie przeprowadziła remontu, nie wykonała porządnego projektu DIY, czy nie odmieniła spektakularnie jakiegoś wnętrza…czułabym ogromną pustkę i poczucie niespełnienia. Moja potrzeba ciągłych zmian i tworzenia jest tak duża, że czuję jakby dostarczała mi tlenu. Latem gdy dni są na tyle długie, że w końcu nadążam za swoimi myślami to uczucie jakoby przybierało na sile…

W moim domu za chwilę nastąpi burzenie ścian i okien. Rozpoczynam budowę studia i będę przeprowadzała Was przez totalny remont salonu. To wszystko niebawem! W dzisiejszym poście i video, postanowiłam pokazać Wam natomiast jak przeprowadzić totalną metamorfozę małego wnętrza. I jak zrobić to możliwie tanio, łatwo i bezboleśnie z efektem, który mówiąc wprost: zapiera dech w piersiach! Co roku, właśnie na przełomie lata zasypujecie mnie wiadomościami o doradztwo w zakresie zmian w Waszych domach, dlatego tym bardziej mam nadzieję, że mój materiał okaże się dla was przydatną inspiracją.

Zanim odtworzycie vloga, chciałabym z góry prosić o wybaczenie! Obraz, który zobaczycie w pierwszych kadrach video, z pewnością Was zaskoczy i wprawi w osłupienie! Otóż dorobiłam się pomieszczenia w moim domu, którego mówiąc wprost – po prostu się wstydzę! Wiecie jak to jest…Wprowadzamy się do domu, urządzamy wnętrza a potem przestajemy dostrzegać pewne mankamenty, które z czasem jedynie nabierają na sile. I choć uwielbiam dbać o dom, zmieniać go w związku z poszczególnymi porami roku, staram się, aby wnętrza ewoluowały i dostosowywały się do naszych potrzeb, to dorobiłam się także  w nim 20 metrów obciachu! Jest to pokój, który pierwotnie miał należeć do Chłopców, później miał stać się garderobą a ostatecznie zaczął stanowić „składzik” wszystkich niepotrzebnych akcesoriów typu: walizki, kurtki, sezonowe dekoracje czy prasa.

W końcu nastąpił ten moment, w którym postanowiłam zrobić coś z felernym pomieszczeniem i stworzyć z niego swoje miejsce pracy! Do tej pory dzieliłam je pomiędzy stołem kuchennym, toaletką w sypialni a kompletem wypoczynkowym na tarasie. Finalnie cały czas poszukiwałam przyborów, książek i notatników, tracąc przez to ogromnie dużo czasu. Pomyślałam, że budowa studia to także doskonały moment na uporządkowanie swoich spraw i zrobieniu raz na zawsze porządku z niezagospodarowanym pokojem. A jako że okres remontowy mamy w pełni, chciałam przedstawić Wam „krok po kroku” jak można wykonać spektakularny remont w zaledwie 1 dzień!

VIDEO/VLOG  – Zachęcam do oglądania:

MOOD BOARD

Metamorfozę wnętrza warto rozpocząć od stworzenia MOOD BOARD. MOOD BOARD, to nic innego jak tablica nastrojów, która pozwala uporządkować w jedną całość wszystkie inspiracje i przedmioty, które przypadły nam do gustu. Jest to absolutny niezbędnik przy projektowaniu wnętrz, choć korzystają z niej z powodzeniem również projektanci ubrań, stron internetowych czy dekoratorzy aranżując chociażby wystawy sklepowe. Plansza daje wyobrażenie planowanego remontu i tworzy się ją na etapie wstępnej koncepcji. Pozwala w prosty sposób na zweryfikowanie naszych potrzeb i doprecyzowanie czego oczekujemy po projekcie.

Jak stworzyć poprawny MOOD BOARD i tym samym zaprojektować idealną metamorfozę wnętrza?

  • Przede wszystkim musimy zacząć od zebrania zdjęć produktów, mebli, dekoracji i wszelkich dodatków, które chcemy zawrzeć w projekcie. O ile to możliwe, wyszukujmy produktów na białym tle (to znacznie ułatwi nam późniejszą pracę)
  • Nie ograniczajmy się w swoich wyborach. Zbierajmy wszystko co wpadło nam w oko. Na eliminację przyjdzie pora dopiero gdy  zobaczymy pełen obraz projektu na zapełnionej tablicy.
  • Umieszczając kolory, meble i materiały starajmy się dokładać je w podobnej proporcji, w której zostaną umieszczone we wnętrzu. Użyj dużych skrawków kolorów, które zostaną zastosowane na ścianach oraz mniejszych z zasłon czy obić mebli.
  • Tablica inspiracji powinna zawierać zarówno główne elementy, które znajdują się już w naszym pomieszczeniu, jak i nowe przedmioty, które chcemy dodać.
  • Gdy zakończymy swoją pracę nad metamorfozą wnętrza, koniecznie zachowaj swoją tablicę inspiracji – w przyszłości z pewnością będzie stanowiła nieocenioną pomoc przy chęci zmiany.

Moja tablica inspiracji uświadomiła mi, że w metamorfozie gabinetu najbardziej zależało mi na 4 aspektach:

BIBLIOTECZKA – chciałam mieć wreszcie ułożone i uporządkowane tematycznie wszelkie książki, notatki i prasę. Długo zastanawiałam się czy zamówić ją pod wymiar, kupić gotowy stylizowany mebel na który nie dosyć, że musiałabym czekać ok. 9 tygodni i kosztowałby trzykrotnie więcej, czy też zdecydować się na gotową biblioteczkę z popularnej sieciówki, która nie dosyć, że przyjechała do mnie kolejnego dnia to na dodatek jej wartość nie przekroczyła 3 tyś zł. Wymieniałam w niej jedynie uchwyty na większe z motywem marokańskim a także zamontowałam dodatkowo oświetlenie ledowe. Muszę przyznać, że nie mogę wyjść z podziwu jak nagle dzięki biblioteczce, wszystko okazało się takie przejrzyste i „pod ręką”. I do prawdy nie wiem jak mogłam dotychczas funkcjonować bez tak istotnego mebla.

PODŁOGA – podłoga przeszkadzała mi najbardziej! Nie ukrywam, że to chyba jej odcień powodował, że tak długo nie mogłam znaleźć koncepcji na to pomieszczenie. Żółty odcień nie pozwalał mi ani robić zdjęć w tym pokoju, ani też go urządzić, bo cokolwiek bym nie starała się zrobić z tym wnętrzem, wszystko finalnie wyglądało mdło i bez wyrazu! W tej sprawie wybrałam się do salonu KOMFORTU,  gdzie przemiły Pan doradził mi co możemy zrobić z tą podłogą. Nie wiem czy wiecie ale salony KOMFORT, to sklepy kompleksowe. W swojej ofercie posiadają tysiące rodzajów podłóg twardych, wykładzin czy dywanów. Znalazłam tam szereg inspiracji do kolejnych metamorfoz i przede wszystkim upragniony dywan, który za nieco ponad 200 zł odmienił moją podłogę!

BIURKO – uwielbiam to biurko! Posiadam je od ponad 4 lat i wciąż nie mogę uwierzyć, że tak długo było niewykorzystane. Jest niezwykle efektowne a przede wszystkim obszerne! W trakcie pracy korzystam z wielu źródeł – duży blat jest koniecznością do rozłożenia wszelkich inspiracji, książek czy materiałów.

DEKORACJE – nie będzie dla Was zaskoczeniem, że lubię otaczać się pięknymi przedmiotami. Lubię także ciągłe zmiany. Możliwość umieszczania dekoracji sezonowych czy zmiany motywu przewodniego bardzo mnie inspiruje i sprawia, że wnętrza w których przebywam są świeże i nigdy się nie nudzą. Mamy środek lata, więc zdecydowałam się na dodatki w stylu boho, nie zabrakło tu także świeżych kwiatów i pledu, który doskonale komponuje się z dywanem a który także zakupiłam w KOMFORCIE. Na oknach pojawiły się lekkie firanki i zasłony, które to z kolei sprawiły, że pomieszczenie wydaje się bardziej przytulne.

Jak Wam się podoba moja metamorfoza? Osobiście jestem zachwycona efektem końcowym. Uwielbiam to wnętrze. I doprawdy sama się sobie dziwię, że na zmianę która trwała 1 dzień, czekałam przeszło 5 lat! Niebawem na blogu kolejne metamorfozy wnętrzarskie. Jesteście ciekawi?

 

*** Wprost z nowego Domowego Biura, pisała dla Was LadyoftheHouse